Najostrzej całą sprawę komentuje szef klubu parlamentarnego Bogdan Zdrojewski. Mówi, że po tym, co zrobił Jan Rokita, bliżej jest do rozstania z tym politykiem. Ale zaraz zastrzega, że ostateczna decyzja w tej sprawie należy do szefa partii Donalda Tuska i samego Rokity. A nie jest tajemnicą, że obaj panowie są mocno ze sobą skłóceni. Potwierdza to Zdrojewski: "W klubie dominuje dla jednych znużenie, dla innych zmęczenie, lub nawet zniecierpliwienie konfliktem, który niewątpliwe dotyczy dwóch osób".
Przedobrzył, wyszedł przed orkiestrę, jego zachowanie było niestosowne - to tylko niektóre komentarze polityków Platformy do wczorajszej konferencji prasowej Jana Rokity. Przedstawił na niej plan reformy państwa przygotowany przez niby-rząd Platformy Obywatelskiej, którym od roku kieruje. Ale zrobił to tylko w towarzystwie dwóch senatorów, którzy - jak mówi poseł Zbigniew Chlebowski - nie napisali nawet słowa w tym programie. Chlebowski oskarża Rokitę o zawłaszczenie pracy 20 osób - członków "gabinetu cieni". "To poważny błąd Rokity" - dodaje.
Z kolei poseł Rafał Grupiński uważa, że już najwyższa pora, aby Rokita powiedział, czy chce być w Platformie, czy obok niej. I podkreśla: "Nie można być obok drużyny, bo wtedy jest się po stronie kibiców albo przeciwników".
Członek platformowego niby-rządu Mirosław Drzewiecki zwraca uwagę natomiast, że Rokita nie powiadomił o swojej konferencji nikogo z władz partii. "Rokita zagrał pod siebie" - ocenia Drzewiecki.
A wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski zastrzega, że plan zaprezentowany przez Rokitę nie jest programem Platformy Obywatelskiej, a tylko będzie brany pod uwagę podczas debaty programowej w partii.