Działacze bliscy ojcu Tadeuszowi Rydzykowi uważają, że potrzebny jest ustawowy zapis, że państwo polskie uznaje księży i zakonników za osoby zaufania publicznego. I że należy im się ścisła ochrona prawna - pisze "Życie Warszawy". To oznaczałoby, że duchowni w Polsce zyskaliby status równy posłom, senatorom, sędziom, prokuratorom czy urzędnikom wysokiego szczebla.
Co by to zmieniło? Na przykład pomówienie księdza byłoby ścigane przez wymiar sprawiedliwości z urzędu, a nie - jak teraz - z oskarżenia prywatnego. Jedna z inicjatorek listu,
eurodeputowana Urszula Krupa, przekonuje: "Partia rządząca, mająca w nazwie prawo, której liderzy uznają się za praktykujących katolików, nie powinna mieć żadnych wątpliwości w
tej sprawie". I dodaje, że to niezbędne, by obronić nasz Kościół przed atakami tych środowisk, które uznały go za jedyną przeszkodę w budowaniu demokracji bez wartości.
Plan podoba się Lidze Polskich Rodzin, ale już Prawo i Sprawiedliwość jest sceptyczne. Politycy tej partii uważają, że z taką inicjatywą mógłby wystąpić tylko Episkopat Polski. A
opozycja oskarża, że uchwalenie ustawy o ochronie prawnej duchownych oznacza, że Polska stanie się krajem wyznaniowym.