Poseł Samoobrony tłumaczył się w Łodzi na konferencji z zarzutów Anety Krawczyk, jakoby uprawiał z nią seks, szantażował i nakłaniał do usunięcia ciąży, w którą z nim zaszła.
Łyżwiński pokazał dziennikarzom młodą kobietę, jak się potem okazało - Magdalenę Jędrzejczak, która ma ponoć wiedzę kompromitującą Anetę Krawczyk.
Jaką? Nie wiadomo, bo poseł powiedział tylko, że Magdalena - tak ją przedstawił - powie o wszystkim prokuraturze. Ona sama oświadczyła tylko, że całą swoją wiedzę zostawia dla
prokuratury.
Wieczorem radio RMF poinformowało, że Jędrzejczak zeznawała już w łódzkiej prokuraturze. Co powiedziała, nie wiadomo. Ale były radny Samoobrony, Mariusz Strzępek, ostrzegł dziennikarzy,
że nie warto wierzyć w słowa kobiety. Bo Jędrzejczak to tylko marionetka, do której Łyżwiński miał się zwracać "Szarik! Do wozu". Inny argument, jaki wysuwa były radny -
Jędrzejczak miała kontakty ze światem przestępczym.