Andrzej Lepper musi zapłacić 30 tys. złotych grzywny za pomówienie polityków SLD i PO. Ale zwleka, jak tylko może. Dlatego sąd kazał komornikowi przygotować plan odzyskania tych pieniędzy. Może on nawet zająć pensję wicepremiera.
W maju zeszłego roku Lepper został skazany na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na pięć lat i grzywnę 30 tys. złotych. Za to, że z sejmowej trybuny w 2001 roku pomówił kilku polityków SLD i PO o powiązania z gangsterami. Do tej pory zapłacił tylko 5,5 tys. złotych. I teraz może do niego zastukać komornik. Może też wejść wicepremierowi na jego pensję lub zająć wartościowe przedmioty z jego domu.
Choć Leppera skazał sąd w Warszawie, ściąganiem pieniędzy zajmuje się sąd w Koszalinie, bo szef Samoobrony mieszka w tym regionie. Wprawdzie wicepremier złożył pismo z prośbą o rozłożenie grzywny na raty, ale sąd jeszcze się nim nie zajął.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|