Dziennik Gazeta Prawana logo

"Polska wciąż budzi grozę"

12 października 2007, 16:26
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Kraj nad Wisłą cierpi na wiele chorób, które osłabiają jego demokrację. Unia Europejska nie powinna dopuszczać do tego, by jedno z państw członkowskich, nie ponosząc żadnych konsekwencji, dopuszczało się zamachów na prawa demokracji.

Powtarzające się doniesienia z Polski brzmią jak przekleństwa, jak klątwy czarnej magii rzucane przez historię od wielu dziesięcioleci na ten stary kraj. Trzeba przyznać, że kraj ten, mimo swej dawnej świetności, mocno ucierpiał z powodu straszliwych nieszczęść, jakie miały miejsce w najnowszej historii. To właśnie tam, w czarnej otchłani pamięci, znajdują się obozy zagłady. Co prawda za ich powstanie odpowiedzialni są Niemcy Polska była w tym czasie pod okupacją, a wielu Polaków walczyło przeciwko nazistom (nie należy jednak zapominać, że więcej trudności nastręczyło nazistom zdławienie oporu w warszawskim getcie niż podbój całego kraju). Jednak prawdą jest także, że w tym kraju połączyły się dwa nurty antysemityzmu: nazistowski i wywodzący się z religii chrześcijańskiej.

Ktoś kiedyś napisał, że Polska wymyśliła nienawiść wobec Żydów, jeszcze zanim zamieszkali tam Żydzi. Rzeczywiście jako jedyny kraj na świecie dokonała pogromu nielicznych Żydów ocalonych z holokaustu, kiedy próbowali wrócić do swoich domów. W Urugwaju poznałam kobietę, która przeżyła zagładę, a potem pogrom w Kielcach w 1946 roku, kiedy to zabito 42 Żydów tylko dlatego, że ktoś rozpuścił pogłoskę, iż używali oni krwi chrześcijańskich dzieci do swoich rytuałów. Ci nieliczni, jacy przetrwali, zostali objęci akcją "Briha". Była to masowa migracja setek tysięcy Żydów, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, ale obawiali się, że nie przeżyją polskiej nienawiści ta nie zniknęła nawet po wymordowaniu sześciu milionów europejskich Żydów. Vicenç Villatoro wyjaśnia to zawsze za pomocą żartu, ilustrującego powszechność polskiego antysemityzmu: "Rząd Polski wydał obwieszczenie o wygnaniu z kraju wszystkich Żydów i wszystkich cyklistów. Dwóch Polaków czyta obwieszczenie i jeden z nich pyta drugiego: Ale dlaczego cyklistów?". Eksperci zapewniają, że mimo iż w tym kraju prawie nie ma już Żydów, Polacy nadal są największymi antysemitami w Europie. Antysemityzm ten wywodzi się z religii chrześcijańskiej i na przestrzeni wieków sprawił, że Żydzi mimo istotnej roli, jaką odgrywali w nauce i w literaturze - stali się narodem znienawidzonym, prześladowanym i maltretowanym. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Polska odegrała kluczową rolę w nikczemnych działaniach, które doprowadziły do wymordowania dwóch trzecich całej ludności żydowskiej w Europie.

Ostatnio znów docierają do nas z tego kraju wieści o prześladowaniach, nagonkach i wpływach Kościoła katolickiego, wykraczających daleko poza sprawy duchowe, odwołujących się do najgorszej tradycji religijnego fundamentalizmu. Wydaje się naturalne, że po zakończeniu etapu komunizmu Polska przeżywa euforię religijną. Jest to również związane rolą, jaką odegrał Kościół w walce z komunizmem, a także z postacią Karola Wojłtyły i wielu innych księży. Istnieje jednak zasadnicza różnica między powrotem do dawnych religijnych dogmatów (podobne zjawisko ma miejsce w tych krajach postkomunistycznych, gdzie dominuje religia prawosławna) a przekształceniem tych dogmatów w skuteczne narzędzia w walce przeciwko podstawowym prawom człowieka.

W tym kontekście obecna Polska rządzona przez jedynych w swoim rodzaju bliźniaków wysyła alarmujące sygnały do innych wolnych krajów całego świata. Autorem ostatniego z tych sygnałów był minister Marek Orzechowski (Mirosław Orzechowski, wiceminister edukacji przyp. Onet), który dał do zrozumienia, że nauczyciele o orientacji homoseksualnej nie będą mogli zajmować się edukacją polskich dzieci. W późniejszych wypowiedziach zapewniał, że zwalniani będą ci, którzy "promują homoseksualizm", nie wyjaśniając, na czym to promowanie miałoby polegać. Oczywiście zapowiedział też, że propaganda czy apologia homoseksualizmu ma podlegać karze na mocy prawa. To wszystko ma miejsce w tym samym tygodniu, kiedy 700 tysięcy Polaków musi złożyć oświadczenie, czy kolaborowali z reżimem komunistycznym. To znaczy, że w ciągu jednego tygodnia ale za to jakiego! kraj będący członkiem Unii Europejskiej chełpi się swoją homofobią, zapowiada przepisy, które ograniczają podstawowe prawa człowieka, i rzuca podejrzenia na kilka tysięcy własnych obywateli. I to wszystko pozostałe kraje Unii przyjmują bez zmrużenia oka.

Wobec tych faktów nasuwają się dwojakiego rodzaju refleksje. Jeśli chodzi o Polskę, obserwujemy, że cierpi ona na wiele chronicznych chorób, które poważnie podkopują demokratyczne zdrowie tego kraju. Wyraźnie widać, że choć Polska weszła do Unii, to nie odrobiła jeszcze pracy domowej polegającej na wypełnieniu demokratycznych zobowiązań, jakie to członkostwo za sobą pociąga. Znaczy to, że wstąpiła tylko do wspólnoty ekonomicznej i nic nie wskazuje, by miała zamiar dostosować się do obowiązujących w Unii zasad. Druga refleksja dotyczy samej Unii Europejskiej, która bardzo dba o kwestie gospodarcze i głośno protestuje, jeśli ktoś jej nadepnie na odcisk, ale okazuje się bezradna za każdym razem, kiedy powinna okazać stanowczość w przypadku gwałcenia praw człowieka w różnych regionach świata.

Nie mam tu na myśli karygodnego milczenia Europy w obliczu tragedii i wojen w Afryce, często zasilanych bronią europejską. (Europa na przykład nie wypowiedziała się zdecydowanie przeciwko masakrom w Darfurze). Nie chodzi mi też o syndrom Chamberlaina (Neville'a Chamberlaina, premiera brytyjskiego w latach 1937-40, prowadzącego politykę ustępstw wobec Włoch i Niemiec przyp. Onet), na jaki cierpi Unia w kwestii konfliktu z Iranem, ani o relatywizm, jaki wykazuje, gdy należy potępić okrucieństwa islamskiego fundamentalizmu. Europa krzyczy głośno tylko wtedy, kiedy trzeba zganić jankesów. W innych przypadkach okrzyki więzną jej w gardle w obliczu interesów, których próbuje bronić. Wśród tych interesów nie ma praw człowieka. Byłoby jednak szczytem hipokryzji i co za tym idzie, politycznej złej woli, gdybyśmy pozwolili, żeby jedno z państw członkowskich Unii nie ponosząc żadnych konsekwencji dyskryminowało obywateli o orientacji homoseksualnej czy też podżegało do masowych prześladowań. Jak możemy domagać się przestrzegania demokratycznych praw w muzułmańskiej Turcji, jeśli dopuścimy do ich poważnego pogwałcenia w katolickiej Polsce?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj