Ja, Jacek Kurski, bardzo przepraszam pana Donalda Tuska oraz Platformę Obywatelską za postawienie nieprawdziwych zarzutów w audycji telewizyjnej "Teraz My" - tak zaczynające się oświadczenie ma zakończyć wywołaną przez posła PiS rzekomą aferę billboardową - pisze DZIENNIK.
Wyrok w tej sprawie zapadł wczoraj. Mimo przegranej Kurski odetchnął. Zamiast 100 tys. zł, których domagał się Tusk, ma wpłacić na rzecz Caritasu tylko 15 tys.
zł. A i tak, jak nam powiedział, tego nie zrobi. Od tej części wyroku zamierza się bowiem odwołać.
Kurski: "Zrobiłem to w obronie PiS"
Anna Wojciechowska: Co najbardziej liczy się u polityka?
Jacek Kurski: Uczciwość
No właśnie. A kto tu był nieuczciwy - Tusk czy pan?
Ja na pewno byłem uczciwy. Uczciwie się zachowałem wobec wiedzy, jaką miałem. Aczkolwiek niezbyt rozsądnie nią gospodarowałem.
Nie wstyd panu?
Nie wstyd.
Przecież sąd orzekł, że pan świadomie rzucił publicznie fałszywe zarzuty?
Tu sąd się niestety przykro myli.
To co to było z pana strony? Polityczne wyrachowanie?
Nie. To była miłość do ojczyzny i obrona swojej formacji wściekle zaatakowanej przez PO i SLD.
15 tys. za pognębienie przeciwnika politycznego to niedużo, prawda?
Nie chcę tej sprawy ciągnąć merytorycznie, żeby nie psuć wrażenia, że taki twardziel jak ja potrafi pochylić głowę. Ale moim zdaniem dziennikarze powinni zająć się faktem, że w toku procesu okazało się, że według niezależnych instytucji billboardów Tuska było co najmniej dwukrotnie więcej niż w sprawozdaniu do PKW. To co, nie ma sprawy?
Kurski: "Zrobiłem to w obronie PiS"
Anna Wojciechowska: Co najbardziej liczy się u polityka?
Jacek Kurski: Uczciwość
No właśnie. A kto tu był nieuczciwy - Tusk czy pan?
Ja na pewno byłem uczciwy. Uczciwie się zachowałem wobec wiedzy, jaką miałem. Aczkolwiek niezbyt rozsądnie nią gospodarowałem.
Nie wstyd panu?
Nie wstyd.
Przecież sąd orzekł, że pan świadomie rzucił publicznie fałszywe zarzuty?
Tu sąd się niestety przykro myli.
To co to było z pana strony? Polityczne wyrachowanie?
Nie. To była miłość do ojczyzny i obrona swojej formacji wściekle zaatakowanej przez PO i SLD.
15 tys. za pognębienie przeciwnika politycznego to niedużo, prawda?
Nie chcę tej sprawy ciągnąć merytorycznie, żeby nie psuć wrażenia, że taki twardziel jak ja potrafi pochylić głowę. Ale moim zdaniem dziennikarze powinni zająć się faktem, że w toku procesu okazało się, że według niezależnych instytucji billboardów Tuska było co najmniej dwukrotnie więcej niż w sprawozdaniu do PKW. To co, nie ma sprawy?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|