W Sejmie zawiązała się nowa koalicja... leni - pisze "Fakt". Posłowie, którzy na co dzień drą koty, wyzywają się i straszą sądami, w jednej sprawie zachowują absolutną zgodność. Łączą ich lenistwo i niechęć do zbyt częstego przebywania w Sejmie. Dlatego Samoobronie, Sojuszowi Lewicy Demokratycznej i Lidze Polskich Rodzin nie w smak nowy system pracy dla posłów zaproponowany przez Ludwika Dorna. Marszałek wymyślił, że posłowie będą częściej gościć na Wiejskiej.
Nie podoba się to politykom, przywykłym do zjazdów raz w miesiącu. Posłowie, z którymi rozmawiał "Fakt", nie zostawili na projekcie Dorna suchej nitki. Żadnemu z nich nie chce się więcej pracować w sejmowych ławach, mimo że co miesiąc biorą za to blisko 10 tys. zł. "No to co teraz z tymi wakacjami? Nie będzie ich?" - zamartwiał się Stanisław Zadora z LPR.
Posłowie podchwycili pomysł wystosowania do marszałka petycji z prośbą o niedokładanie posłom pracy. Posłanka SLD Anita Błochowiak miała nawet własną propozycję na dzień, kiedy marszałek chce parlamentarzystów ściągnąć na Wiejską. "10 lipca można wziąć urlop. A tak dziennikarze będą rozrabiali temat, że w Sejmie jest Bóg wie ile wakacji" - mówiła.
Jerzy Żyszkiewicz z Samoobrony też już zdążył się nad tym zastanowić i obmyślił własny system pracy. "Dobrze, żeby Sejm nie był od rody do piątku, tylko od wtorku do czwartku. Bo piątki to ciężkie dni" - uskarżał się na ciężki los posła.