Czy to w powietrzu, czy na lądzie, czy na wodzie - nasz superminister radzi sobie świetnie - pisze "Fakt". Tym razem Aleksander Szczygło w akwalungu penetrował głębiny Bałtyku.
Dzielny minister schodził pod wodę cztery razy, najgłębiej na 12 metrów. W sumie pod wodą spędził aż dwie godziny. Nie sam - przez cały czas był pod czujnym okiem jednego z najlepszych polskich płetwonurków Grzegorza Bernaciaka - pisze "Fakt".
Okazuje się, że szef MON tylko trenował. Ale wszystko wskazuje na to, że nurkowanie stanie się nową pasją Aleksandra Szczygły. Zgłębianie wód Bałtyku tak mu się spodobało, że w ten sposób zamierza spędzać niemal każdą wolną chwilę.
"Pod wodą panuje niesamowita cisza" - powiedział "Faktowi" minister Szczygło. "Niektórzy mówią, że świat pod wodą w Polsce jest nieciekawy, ale mnie ogromnie zainteresował. Widziałem wiele okazów ryb, których nawet nie potrafię nazwać" - dodaje.