W ubiegłym tygodniu Schetyna jako prawdopodobny termin zaprzysiężenia podawał 6 sierpnia.

Reklama

"Wszystko zależy od protestów wyborczych i tempa ich rozpatrywania przez Sąd Najwyższy. Bierzemy taki wariant (29 lipca) pod uwagę. To byłoby albo 6 sierpnia, albo 29 lipca. Im szybciej tym lepiej" - podkreślił we wtorek marszałek.

Jak dodał, wszystko zależy od uchwały Sądu Najwyższego, która potwierdzi ważność niedawnych wyborów prezydenckich. "Od tego czasu marszałek Sejmu ma siedem dni na zorganizowanie zaprzysiężenia" - przypomniał.

Zaznaczył, że jeśli SN potwierdzi ważność wyborów prezydenckich jeszcze w tym tygodniu - siedem dni mija w następnym tygodniu. "Czekam na informacje z Sądu Najwyższego" - powiedział Schetyna.



Zgodnie z art. 76 ustawy o wyborze prezydenta, Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz po rozpoznaniu protestów rozstrzyga o ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej. Rozstrzygnięcie SN podejmuje w formie uchwały nie później niż w 30 dniu po podaniu wyników wyborów do wiadomości publicznej przez Państwową Komisję Wyborczą na posiedzeniu z udziałem Prokuratora Generalnego i przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej.

Uchwałę Sądu Najwyższego przedstawia się niezwłocznie Marszałkowi Sejmu, a także przesyła Państwowej Komisji Wyborczej oraz ogłasza w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej.

PKW podało oficjalne wyniki II tury wyborów prezydenckich 5 lipca.

Według konstytucji prezydent obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego: "Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem".

Kadencja prezydenta rozpoczyna się w dniu objęcia przez niego urzędu.