Wszczęcia śledztwa w tej sprawie odmówiła na początku września Prokuratura Okręgowa w Warszawie, zażalenie na tę decyzję złożyła komisja śledcza ds. śmierci Barbary Blidy. To właśnie komisja śledcza zgłosiła sprawę do prokuratury na przełomie kwietnia i maja.

Reklama

Sąd, rozpatrując zażalenie komisji, wskazał, że wykładnia prawna ustawy o ABW i AW dokonana przez prokuraturę była prawidłowa i tryb awansów, których sprawa dotyczy, był dopuszczalny. "Prokuratura jednak w ogóle nie zajęła się przesłankami merytorycznymi awansów" - wskazał sędzia Konrad Mielcarek.

"Sąd nie ocenia, czy awanse były prawidłowe, czy nie, być może funkcjonariusze rzeczywiście zasłużyli na takie wyróżnienie" - mówił sędzia. Dodał, że trzeba jednak przeprowadzić śledztwo, żeby wypowiadać się w tym zakresie. "Była to bardzo szybka ścieżka, więc należałoby się jej szczególnie wnikliwie przyjrzeć" - zaznaczył Mielcarek.

Wniosek o wystąpienie do prokuratury w sprawie awansów zgłosiła na posiedzeniu komisji w połowie lutego Danuta Pietraszewska (PO). Jak wtedy tłumaczyła, chodzi o zbadanie możliwego przekroczenia uprawnień przy awansowaniu byłego szefa ABW Witolda Marczuka i wiceszefa Agencji Grzegorza Ocieczka.

"Marczuk wstąpił do ABW w stopniu podporucznika, a odszedł jako pułkownik, awans otrzymał przez okres krótszy niż rok; Ocieczek służbę w ABW rozpoczął jako szeregowiec, a odchodząc, był już pułkownikiem. (...) Żaden z ustawowych terminów nie był zachowany i rodzi się podejrzenie naruszenia przepisów" - uzasadniała wówczas Pietraszewska.

Przeciwni wnioskowi byli posłowie PiS. "W moim odczuciu (...) na pewno nie ma przesłanek, które uzasadniałyby sformułowanie tezy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa" - mówił wtedy przedstawiciel tej partii Wojciech Szarama.



Sąd zaznaczył w czwartek, że choć ustawa przewiduje dwa niezależne tryby awansowania na wyższy stopień - zwykły i nadzwyczajny, w charakterze wyróżnienia - to jednak prokuratura powinna przeprowadzić w sprawie określone czynności. Jak wskazał sędzia, chodzi m.in. o zgromadzenie dokumentacji, zbadanie praktyki innych awansów, a także przesłuchanie Marczuka i Ocieczka.

Wcześniej przed sądem przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (SLD) dowodził m.in., że ewentualna odmowa śledztwa byłaby przyzwoleniem na przyszłość dla takiej praktyki. Dodawał, że z otrzymaniem wyższego stopnia wiąże się możliwość pełnienia określonych stanowisk do tego stopnia przypisanych, wyższe wynagrodzenie a także prestiż.

Reklama

W styczniu 2010 r. podczas wysłuchania przed komisją śledczą Ocieczek mówił, że nie zabiegał o awanse służbowe. "W ciągu dwóch lat w ABW awansował pan od szeregowca na pułkownika (...); czy tak szybki awans nie był sprzeczny z ustawą o ABW" - pytał go wtedy Tadeusz Sławecki (PSL). Ocieczek odpowiedział, że nie zabiegał o awanse, zarówno gdy pracował w prokuraturze, jak i w ABW. "Myślę, że to pytanie należy skierować do moich przełożonych" - powiedział świadek. Także Marczuk, pytany w październiku 2009 r. przez posłów o okoliczności swego przejścia do ABW - wcześniej był komendantem stołecznej Straży Miejskiej - oraz awanse na wyższe stopnie, odpowiedział, że pytanie takie powinno być skierowane do jego przełożonych.