Może się zdarzyć, że zagraniczni dyplomaci, którzy będą przyjeżdżać do Polski podczas naszej prezydencji w Unii Europejskiej, nie będą mieli gdzie spać. Do tej pory nie zarezerwowano dla nich miejsc w hotelach. Ba, jeszcze nie zakończył się przetarg na firmę, która ma się tym zajmować.

Reklama

Potrzeba 8736 pokoi

Do pierwszego etapu przetargu na obsługę rezerwacji hotelowych podczas polskiej prezydencji w UE zakwalifikowały się trzy biura turystyczne: Furnel Travel, Holiday Travel i Polish Travel Quo Vadis. Wygra to, które na najkorzystniejszych warunkach zarezerwuje dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych (bo ono jest organizatorem) noclegi dla zagranicznych gości – potrzebne będzie 8736 pokoi w 23 hotelach pięciogwiazdkowych, 20 czterogwiazdkowych i dwóch trzygwiazdkowych położonych w Poznaniu, Sopocie, Wrocławiu, Krakowie i Warszawie. Wstępnie, jak wynika z naszych szacunków, zostało na to przeznaczone 5 mln zł.

Problem w tym, że firmy te do tej pory nie otrzymały od MSZ specyfikacji warunków zamówienia i nie mogą przystąpić do rozmów z hotelarzami. A czas płynie i do naszego przewodnictwa w UE jest coraz bliżej, co stawia negocjatorów w niekorzystnej sytuacji wobec hoteli, które rezerwują miejsca dla innych klientów. I wkrótce to one będą stawiały warunki cenowe.

Liczą na dobrą wolę

Tymczasem MSZ zakłada, że za pokój dla najwyższych rangą gości nie powinno zapłacić więcej niż 550 – 800 zł za dobę, dla szeregowego delegata od 400 do 450 zł, a dla obsługi – 300 – 350 zł.



– Dziś mamy najtańszy pokój w cenie 350 zł – mówi nam pracownik rezerwacji sieci Hilton. I dodaje, że tuż przed imprezą cena za pokój może wzrosnąć nawet dwu, trzykrotnie. I organizatorzy zamiast 600 zł za pokój dla VIP-a zapłacą 1,2 tys. zł..

Natascha Mauthner, regionalna dyrektor ds. sprzedaży i marketingu sieci Starwood w Polsce, przyznaje w rozmowie z „DGP”, że jej hotele nie narzekają na brak gości i już mają wstępnie zabukowane miejsca na drugą połowę roku 2011. Podobnie sytuacja wygląda w Bristolu, Westinie czy Mariotcie, które są na liście hoteli wytypowanych jako odpowiednie do goszczenia dyplomatów przez MSZ.

– Pozostaje liczyć na to, że hotelarze potraktują priorytetowo polską prezydencję – mówi Anna Kostyra z Furnel Travel. Ale w sytuacji, kiedy przyjmą już przedpłaty na rezerwacje od innych klientów, nie ma na to co liczyć. Zwłaszcza że druga połowa roku to najlepszy czas dla hoteli, które i bez prezydencji notują wówczas obłożenie wielkości 80 – 100 proc.

Natascha Mauthner mówi, że w Belgii, która obecnie przewodniczy w Radzie UE, na ważniejsze imprezy sale i pokoje były rezerwowane i planowane nawet z ponadrocznym wyprzedzeniem.

MSZ nie zdołało wczoraj odpowiedzieć na nasze pytania.