W ubiegłym tygodniu siedem związków reprezentujących funkcjonariuszy i pracowników Służby Celnej poinformowało o powołaniu Ogólnokrajowego Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego. Argumentowali, że jest to efekt nierównego traktowania funkcjonariuszy celnych w stosunku do funkcjonariuszy innych służb mundurowych. - informowali związkowcy.
- pytał w rozmowie z PAP Sławomir Siwy ze Związku Zawodowego Celnicy PL.
Poinformował, że w poniedziałek rozpoczęło się zbieranie podpisów pod listem do premiera Donalda Tuska, w którym celnicy żądają podjęcia bezzwłocznych prac nad włączeniem funkcjonariuszy celnych do systemu uprawnień emerytalnych przysługujących pozostałym funkcjonariuszom służb mundurowych. - powiedział Siwy.
Zapowiedział, że list wraz z podpisami będzie przekazany Tuskowi podczas protestu przed kancelarią premiera. "Protest miałby mieć charakter marszu milczenia, być może z przemarszem pod Sejm" - mówił.
Nie powiedział jednak, kiedy protest miałby się odbyć. Podkreślił, że to nie jedyne kroki celników, które będą podejmowane, aby dochodzić swoich racji. - zaznaczył. Dodał, że w jej efekcie możliwy będzie paraliż przejść granicznych z Ukrainą, Rosją, Białorusią oraz lotnisk i portów morskich.
Siwy powiedział też, że jeśli chodzi o marsz milczenia, związkowcy poinformują o nim odpowiednio wcześniej, natomiast jeśli chodzi o protest ostrzegawczy na przejściach granicznych, to bardzo możliwe, że takiej informacji nie będzie. - podkreślił. Zapowiadane protesty celników będą mieć charakter tzw. protestów włoskich, czyli takich, gdy celnicy bardzo dokładnie, długo sprawdzają osoby i towary na granicy. Zgodnie z prawem celnicy nie mogą czynnie strajkować.
W minionym tygodniu związkowcy przypomnieli, że w 1998 r. po protestach funkcjonariuszy celnych, wtedy jeszcze administracji celnej, doszło do podpisania porozumienia między stroną rządową a protestującymi związkowcami. Rząd zobowiązał się na piśmie do włączenia służby celnej w system emerytur mundurowych na podobnych zasadach, jak straż graniczna. Od tamtej pory - jak mówili związkowcy - nie zostały podjęte działania dla realizacji tego zobowiązania.