W odpowiedzi na pismo szefowej kancelarii Beaty Kempy prezes Trybunału Andrzej Rzepliński napisał, że zgodnie z artykułem 190 Konstytucji, orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
Ogłaszanie orzeczeń Trybunału jest obowiązkiem konstytucyjnym i podlega wykonaniu niezwłocznie przez organ do tego zobowiązany, którym jest Prezes Rady Ministrów.
Andrzej Rzepliński ponowił więc zarządzenie o niezwłocznym ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia, dotyczącego powołania w czerwcu pięciu sędziów Trybunału. Z orzeczenia wynika, że trzej z nich zostali powołani zgodnie z konstytucją, a dwaj - niezgodnie z konstytucją.
To, co się dzieje jest jak Wielki Test Narodowy Kaczyńskiego. Testuje prezydenta, premiera, ministrów, Trybunał. Kto się stawia, a kto nie.
— Agnieszka Kublik (@A_Kublik) grudzień 11, 2015
Lemingi mają nowy absolut. To Trybunał Konstytucyjny. Przed nim można tylko paść na kolana. I warto dla niego wyjść na ulice.
— Tomasz Terlikowski (@tterlikowski) grudzień 11, 2015
Beata Kempa wyjaśnia, że Trybunał powinien obradować w tzw. składzie pełnym, a więc z udziałem co najmniej dziewięciu sędziów, tymczasem w rozprawie wzięło udział pięciu sędziów.
Szefowa KPRM argumentuje, że Trybunał orzeka w pełnym składzie w sprawach "o szczególnej zawiłości bądź doniosłości", i za taką został uznany wniosek posłów PiS w sprawie czerwcowej ustawy o TK. Wniosek PiS wycofał, ale tej samej treści pismo złożyła potem do Trybunału Platforma Obywatelska.