Decyzję podjęła szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa. Poinformował o tym portal wyborcza.pl.
Jak czytamy prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński potwierdził portalowi, że minister Kempa wczoraj po godz. 17 przesłała mu kurierem pismo, w którym informuje, że publikacja wyroku w Dzienniku Ustaw jest wstrzymana, ponieważ został on wydany przez
niewłaściwie obsadzony sąd, a zatem jest nieważny.
- - czytamy na portalu wyborcza.pl.
Pismo minister Beaty Kempy do Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. pic.twitter.com/c1PSimTFTa
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) December 11, 2015
Zaskoczony tą decyzją wydawał się marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Proszony o komentarz przez TVN24, odpowiedział: .
- - powiedział w TVN24 sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa. Podkreśla, że można sobie wyobrazić sytuację, w której rząd w ten sposób "unieważnia" wyroki trybunału wydane nie po jego myśli.
- - skomentował Ryszard Petru. Dodał, że doszło do czego, czego jeszcze nie było, czyli łamania konstytucji przez radę ministrów. - - dodał.
Czekam na dycyzje Rady Ministrow stwierdzającą nieistnienie Trybunału Konstytucyjnego.
— Ryszard Petru (@RyszardPetru) December 11, 2015
Jeszcze wczoraj rzeczniczka rządu Elżbieta Witek zapowiadała, że publikacja wyroku będzie miała miejsce w terminie przewidzianym w prawie.
Przedwczoraj zaś o zwłokę w publikacji premier Beata Szydło była pytana w czasie konferencji prasowej. Wówczas nie było jeszcze mowy o tym, że orzeczenie w ogóle ie zostanie publikowane. - - uspokajała premier Beata Szydło.
3 grudnia Trybunał Konstytucyjny w pięcioosobowym składzie stwierdzał zgodność z konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, przyjętej przez Sejm poprzedniej kadencji. Uznał m.in., że trzech z pięciu wybranych w czerwcu zostało wybranych zgodnie z ustawą zasadniczą, dwóch zaś - nie. Jednak żaden z tej piątki sędziów nie rozpoczął pracy, ponieważ od żadnego z nich ślubowania nie odebrał prezydent Andrzej Duda. Tymczasem TK stwierdził, że prezydent winien jest odebrać ślubowanie "niezwłocznie", a sędzia zostaje nim w momencie wyboru przez Sejm.
Tak się toczy każda, absolutnie każda rewolucja, każda zmiana. Zero zdziwień. Naprawdę, warto sięgać do historii początków demokracji.
— Eryk Mistewicz (@ErykMistewicz) December 11, 2015