O złożeniu projektu uchwały poinformował w piątek w mediach społecznościowych szef klubu PO Sławomir Neumann.
- napisał Neumann.
PO chce też, by Sejm rozpatrzył złożony projekt uchwały jej autorstwa "w pierwszym i w drugim czytaniu" 11 kwietnia, tak by premier mógł przedstawić informację w tej sprawie 12 kwietnia, w drugim dniu posiedzenia Sejmu.
Zdaniem Platformy, sprawa nagród budzi w opinii publicznej "głębokie zaniepokojenie" oraz "liczne wątpliwości". - napisano w projekcie uchwały.
Według PO, godzi to w "konstytucyjną zasadę jasności działań organów państwowych oraz transparentność pracy wysokich urzędników państwowych i całego obozu rządzącego".
Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował w czwartek, że Komitet Polityczny PiS na jego wniosek ustalił, że w Sejmie zostanie złożony projekt przewidujący obniżenie o 20 proc. pensji poselskich i senatorskich.
Mają też zostać "wprowadzone nowe limity obniżające" wynagrodzenia dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków i starostów, a także dla ich zastępców. Kaczyński zapowiedział też, że ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu, którzy są politykami, zdecydowali się na przekazanie swoich nagród na cele społeczne do Caritasu.
W piątek lider PO Grzegorz Schetyna zażądał pełnej informacji na temat nagród dla ministrów, wiceministrów, wojewodów i wicewojewodów, a także członków ich gabinetów politycznych. Zapowiedział też złożenie projektu ustawy likwidującego gabinety polityczne ministrów i wojewodów.
W grudniu ubiegłego roku w odpowiedzi na interpelację PO ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot przedstawił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów - od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).
Informacja o przyznanych nagrodach wywołała oburzenie opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też "konwój wstydu" - kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.
Na początku marca premier Mateusz Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Zapowiedział również, że w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chce zredukować liczbę ministrów i wiceministrów o 20-25 proc., a także przejście podsekretarzy stanu do grupy urzędników służby cywilnej. Dotychczas Morawiecki przyjął dymisję 21 wiceministrów.
W marcu decyzji o przyznaniu nagród w Sejmie broniła b. premier Beata Szydło. Powiedziała wówczas, że "ministrowie, wiceministrowie w rządzie PiS, otrzymywali nagrody za ciężką uczciwą pracę". - zaznaczyła. Mówiła, że "to były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej Izbie, a nie zegarki od kolegów-biznesmenów".