W piątek wieczorem Senat debatuje nad uchwaloną w środę przez Sejm nowelizacją ustawy o SN przewidującą umożliwienie sędziom Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia, powrotu do pełnienia urzędu. Nowela zakłada też, że jeśli na jej podstawie do pełnienia urzędu w Sądzie Najwyższym powrócił sędzia, który zajmował stanowisko I prezesa SN lub prezesa SN, kadencję uważa się za nieprzerwaną.
Gersdorf na posiedzeniu Senatu podkreśliła, że jej status jako I prezesa SN trwa niezmiennie od dnia jej powołania na to stanowisko, nie tylko dlatego że ma - jak mówiła - zagwarantowaną sześcioletnią kadencję w konstytucji, ale także z tego powodu, że ani ona, ani żaden inny sędzia SN nie otrzymał od prezydenta Andrzeja Dudy postanowienia o przeniesieniu go w stan spoczynku z kontrasygnatą premiera, co - jak zaznaczyła - było niezbędne do wygaszenia ich służby.
- – powiedziała Gersdorf.
Odnosząc się do nowelizacji stwierdziła, że "nie może powiedzieć, że się jej sprzeciwia, bo to byłaby przesada", ale widzi w niej mankamenty. Po pierwsze - według niej - nowelizacja była zbędna, bo sprawę realizowało już postanowienie TSUE ws. zabezpieczenia tak, że ona i prezes NSA mogli wezwać sędziów do powrotu do piastowania swoich funkcji.
Nawiązała do tego, że 19 października TSUE, przychylając się do wniosku Komisji Europejskiej, wydał wstępne postanowienie o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych, w ramach których znalazło się: zawieszenie stosowania przepisów ustawy o SN dot. przechodzenia sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia w stan spoczynku; przywrócenie do orzekania sędziów, którzy w świetle nowych przepisów już zostali wysłani w stan spoczynku; powstrzymanie się od wszelkich działań zmierzających do powołania sędziów SN na stanowiskach, których dotyczą kwestionowane przepisy.
Gersdorf powiedziała, że "rzeczą, która bulwersuje", jest natomiast szybkość prac w parlamencie w sprawie nowelizacji. Powiedziała, że nie chciałaby, "byśmy się przyzwyczajali do tego tak na zawsze, bo to nie jest normalne, by ustawa przechodziła w Sejmie przez 3,5 godziny, a następnego dnia trafiała pod obrady w Senacie". Podkreśliła, że ustawy tego rodzaju wymagają refleksji.
- - zaznaczyła Gersdorf.
- – podsumowała Gersdorf.
Mieczysław Augustyn (PO) spytał o kwestię pytań prejudycjalnych (kierowanych do TSUE). Jak zauważył, sędziowie SN m.in. kwestionowali w nich funkcjonowanie i bezstronność obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Chciał wiedzieć, czy zapisy art 4. nowelizacji - dot. m.in. umorzenia postępowań ws. nominacji sędziowskich - będą zmuszały SN do wycofania się z tej części pytań.
- - odpowiedziała Gersdorf, zaznaczając, że sprawa jest "dość trudna" do interpretacji.
Inny z senatorów, Aleksander Bobko (PiS), pytał Gersdorf dlaczego nie skierowała ustawy o SN do Trybunału Konstytucyjnego, skoro mówiła o jej niekonstytucyjności. I prezes SN odpowiedziała, że nie ma zaufania do Trybunału Konstytucyjnego w obecnym składzie.