Politycy Platformy chcą też, by prokuratura zbadała udział w tej sprawie - jak mówili - „funkcjonariuszy PiS” - przede wszystkim szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, który m.in. uczestniczył w rozmowach z radnym Kałużą, w wyniku których przystąpił on do porozumienia programowego prawicy, choć do sejmiku został wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej.

We wcześniejszych wypowiedziach Kałuża zdecydowanie odrzucał zarzuty korupcji politycznej. We wtorek – jak dotąd – nie skomentował doniesienia Platformy do prokuratury.

Treść 13-stronnicowego zawiadomienia do Prokuratury Okręgowej w Katowicach - zapowiadanego już w końcu listopada – przedstawili podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach posłowie PO: Borys Budka, Marek Wójcik i Paweł Bańkowski.

Radny Wojciech Kałuża, który startował z pierwszego miejsca z list Koalicji Obywatelskiej, stał się symbolem tego, co jest najgorsze w polityce - stał się symbolem korupcji politycznej. 25 tys. osób, które oddało głos na KO, nie na PiS, oddało głos na Wojciecha Kałużę, zostało oszukanych przez tego człowieka – mówił Bańkowski. To był akt ordynarnej zdrady wyborców, oszustwa wyborczego, ale - naszym zdaniem - to zachowanie i działania określonych osób wyczerpują również znamiona przestępstwa. Zobaczymy, jak do tego doniesienia ustosunkuje się prokuratura – dodał wiceszef PO Borys Budka.

W ocenie polityków PO, Wojciech Kałuża mógł popełnić przestępstwo łapownictwa biernego, przyjmując - w ocenie Platformy - korzyść osobistą w postaci stanowiska wicemarszałka województwa, oraz majątkową, w postaci wynagrodzenia. Autorzy doniesienia do prokuratury powołują się tu na przepisy art. 228 i 229 Kodeksu karnego.

Zgodnie z art. 228, kto w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Podobna kara grozi za naruszenie art. 229, czyli udzielenie lub obietnicę takiej korzyści.

Autorzy doniesienia uważają także, że prokuratura powinna zbadać sprawę pod kątem naruszenia art. 250a Kodeksu karnego, który stanowi, że „kto, będąc uprawniony do głosowania, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo takiej korzyści żąda za głosowanie w określony sposób, podlega karze pobawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Podobna kara grozi temu, kto udziela komuś takiej korzyści w zamian za czyjeś głosowanie w określony sposób.

Żądamy od prokuratury, aby ta sprawdziła, którzy funkcjonariusze rządzącej partii, oprócz Michała Dworczyka byli zaangażowani w aferę Kałuży - powiedział Budka. Jak wskazał, udział szefa kancelarii premiera jest tu jednoznaczny, ponieważ on sam publicznie potwierdził, że uczestniczył w rozmowach z radnymi sejmików po wyborach samorządowych. Powinno dojść do szczegółowych wyjaśnień, którzy funkcjonariusze PiS-u byli jeszcze zaangażowani w tę akcję - dodał wiceszef Platformy.

Sytuacja wymaga tego, aby prokuratura wyjaśniła, czy pomiędzy radnym Wojciechem Kałużą a ministrem Michałem Dworczykiem nie doszło do sytuacji korupcyjnej – argumentował Marek Wójcik. Jak zaznaczył, w ocenie polityków PO w tej sprawie wyczerpane zostały znamiona przestępstwa.

Składający doniesienie wnioskują w swoim zawiadomieniu o przesłuchanie przez prokuraturę - jak napisano - "w odpowiednim charakterze" - Wojciecha Kałuży i Michała Dworczyka oraz – w charakterze świadka - przewodniczącego śląskiej PO, b. marszałka woj. śląskiego Wojciecha Saługi. PO chce też sprawdzenia, czy korzyści mogły również odnieść osoby z rodziny Wojciecha Kałuży.

"Korupcją polityczną określa się czyny korupcyjne z udziałem przedstawicieli władzy. Termin polityczna odnosi się do polityki rozumianej jako uczestniczenie w sprawowaniu władzy albo wywieraniu wpływu na jej podział. Z etycznego punktu widzenia z korupcją polityczną mamy do czynienia wtedy, gdy osoby politycznie zaangażowane zachowują się nieuczciwie" - czytamy w prawnym uzasadnieniu wniosku do prokuratury.

Wicemarszałek woj. śląskiego Wojciech Kałuża, do którego PAP zwróciła się o komentarz do wtorkowych zarzutów PO, nie skomentował dotąd składanego przez polityków tej partii zawiadomienia do prokuratury. W końcu listopada wicemarszałek mówił PAP, że rozważa podjęcie kroków prawnych wobec polityków zarzucających mu korupcję polityczną. Nigdy nie zdradziłem swoich wyborców”– podkreślał.

Jakiekolwiek zarzuty o korupcji politycznej są nie tylko całkowicie bezpodstawne, ale przede wszystkim oszczercze. Dlatego wspólnie z moimi prawnikami rozważamy skierowanie sprawy na drogę sądową o naruszenie moich dóbr osobistych. Ale tylko wobec polityków. Mimo, że doświadczam fali agresywnego hejtu, nie chcę i nie będę ścigać zwykłych obywateli. To politycy nakręcają całe to zło wobec mnie i mojej rodziny, i to oni powinni ponosić odpowiedzialność - powiedział 29 listopada PAP Kałuża.

Wicemarszałek został radnym Sejmiku Woj. Śląskiego z listy Koalicji Obywatelskiej, zdobywając w okręgu rybnickim ponad 25 tys. głosów. Jego ubiegłotygodniowa decyzja o poparciu PiS, co umożliwiło temu ugrupowaniu stworzenie zarządu województwa, spotkała się z falą krytyki, głównie ze strony polityków Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, którzy jeszcze w listopadzie zapowiedzieli doniesienie do prokuratury w sprawie - jak to określają - korupcji politycznej.

Nieprzychylne pod adresem wicemarszałka komentarze pojawiły się też w internecie, a 24 listopada ponad 300 osób zgromadzonych na rynku w Żorach, gdzie mieszka Wojciech Kałuża, domagało się, by złożył on mandat radnego. Wicemarszałkowi zarzucano zdradę i oszukanie wyborców, padały też wulgarne określenia pod jego adresem.

29 listopada, tłumacząc swoją decyzję o poparciu w sejmiku PiS, wicemarszałek powiedział, że jest to konsekwencja jego zobowiązania do pracy na rzecz województwa, wynikająca również z potrzeby skuteczności działania. Zaznaczył, że jako wicemarszałek ma gwarancję niezależności.

W październikowych wyborach PiS uzyskało w Sejmiku Woj. Śląskiego 22 mandaty. Koalicja Obywatelska zdobyła 20 mandatów, SLD wprowadziło 2 radnych, a PSL – 1. Dzień przed pierwszym posiedzeniem sejmiku przedstawiciele KO, SLD i PSL informowali o zawarciu umowy koalicyjnej, kontynuującej dotychczasową współpracę w samorządzie woj. śląskiego. Dzień później, po odejściu z Koalicji Obywatelskiej radnego Kałuży, władzę w regionie przejął PiS, a marszałkiem województwa został Jakub Chełstowski z tego ugrupowania.