"Ławka Niepodległości to nowy program Ministerstwa Obrony Narodowej, którego głównym celem jest uczczenie setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Dzięki programowi na terenie całej Polski zostaną wybudowane pomniki upamiętniające tradycję, chwałę i sławę oręża polskiego w formie multimedialnych ławek pomnikowych" – tak jeszcze przed rozstrzygnięciem konkursu na ten projekt pisało Ministerstwo Obrony Narodowej.

"Ławki Niepodległości to nowoczesny sposób upamiętnienia historii i tradycji polskiej niepodległości. Tworząc program kierowaliśmy się przede wszystkim poczuciem, że żyjemy w XXI w., a pomniki muszą to odzwierciedlać. Ławki Niepodległości to projekt upamiętniający polską państwowość, ale także posiadający walory edukacyjne oraz praktyczne. Siedząc na ławce, każdy z nas będzie mógł zapoznać się z najważniejszymi wydarzeniami, które doprowadziły do odzyskania przez nas niepodległości" - uzasadniał resort.

Konkurs został rozstrzygnięty, ławki pojawiły się na ulicach. I właśnie ich wygląd, a przede wszystkim niestaranne wykonanie (np. łuszcząca się farba), wywołał falę krytyki. "Ani wygodne, ani praktyczne", "szkaradne, tandetne" - pisali internauci.

Zwycięski projekt negatywnie oceniła również Fundacja Wzornictwo i Ład. W swoim wpisie na Facebooku napisała: "Estetyczny dramat! Pomysł Ministerstwa Obrony Narodowej, które finansuje ten projekt w 80%. Łączny koszt 4 mln złotych. Każda tzw. ławka niepodległości po 30 tysięcy złotych".

Zdaniem Fundacji nieporozumieniem było już samo gremium decydujące o wyłonieniu zwycięskiego projektu. Nie zasiadała w nim ani jedna osoba mająca do czynienia ze sztuka, architekturą czy zagospodarowaniem przestrzennym.

Nic dziwnego, że ławki zostały już okrzyknięte, nie bez ironii, "inwestycją obronną roku".

W końcu do zarzutów odniósł się resort obrony. "Wszystkim, którzy hejtują #ŁawkaNiepodległości: de gustibus non est disputandum. Ten projekt trwale upamiętni #PL100 i ma walory edukacyjne. Przypominamy też, że o ich budowę wnioskowało ponad 200 samorządów (różnej opcji politycznej) z całej Polski- często na prośby mieszkańców" – czytamy na oficjalnym Twitterze MON.