Krakowscy policjanci ujęli 28-letniego mężczyznę, autora przesyłki. Co ciekawe, na liście, który dotarł do miejskiego urzędu, znajdował się adres rzekomego nadawcy. Okazał się nim mieszkaniec Nowej Huty, który z całą sprawą nie miał nic wspólnego. Wszystko po to, by zmylić trop - podaje RMF.FM. Zatrzymany w Warszawie mężczyzna przyznał się - jak dodaje rozgłośnia - do rozesłania 10 listów do prezydentów miast oraz przesyłki do Lecha Wałęsy.

Autor listu do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego napisał: "Zagrajmy w grę. Masz 7 dni na ogłoszenie swojej dymisji. W przeciwnym razie ostatni raz widzisz rodzinę. (...) Co wybierasz? Życie czy śmierć?".

W przesyłce znajdowała się jeszcze łuska z karabinu maszynowego i nabój bez prochu.

"Do wyjaśnienia całej sprawy błyskawicznie powołano zespół policjantów, którzy przez ostatnich kilkadziesiąt godzin pracowali non stop. Sprawdzali m.in. zapisy z monitoringu, placówki pocztowe i połączenia telefoniczne. Dzisiaj nad ranem udało się namierzyć podejrzanego: został zatrzymany w Warszawie" - pisze na swojej stronie RMF.FM.

Sprawcą okazał się mieszkaniec Krakowa, wcześniej niekarany. Na razie nie wiadomo nic o jego motywach.

Najprawdopodobniej zostanie mu przedstawiony zarzut zmuszania groźbą do określonego zachowania, za co grozi do 3 lat więzienia.

"Nigdy nikt mnie nie zastraszy"

Podobną przesyłkę otrzymał były prezydent Lech Wałęsa. Poinformował o tym na swoim profilu w portalu społecznościowym.

„Tego kto przysłał mi dziś kulę (nabój od broni PMK) z oświadczeniem, że mam 7 dni życia jeśli się nie wycofam z działalności politycznej, informuję, że takie teksty tylko i wyłącznie mnie wzmacniają w dalszej działalności. Nigdy nikt mnie nie zastraszył i nie zastraszy. Do zobaczenia bohaterze. Ja tylko boję się PANA BOGA i trochę mojej żony” – napisał Wałęsa.

Pracownik jego biura Marek Kaczmar poinformował, że przesyłką zajęła się Służba Ochrony Państwa. - To wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat – powiedział.

Nieoficjalnie wiadomo, że list został przekazany do Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, która to jednostka zajmuje się sprawą przesyłki, jaką w piątek miał otrzymać prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Były uzasadnione podejrzenia

Również do łódzkiego magistratu trafił list z pogróżkami.

Wśród nadesłanych zdjęć była fotografia zabitego w styczniu tego roku prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z podpisem "game over".

Rzecznik prezydenta Łodzi Marcin Masłowski poinformował, że przesyłka została już przekazana łódzkiej policji. Jej rzecznik, Joanna Kącka, potwierdziła tę informację.

Przyznała, że w związku z tą sprawą łódzcy funkcjonariusze byli od ubiegłego tygodnia w kontakcie z małopolską policją, która odnotowała pierwszą taką przesyłkę dla prezydenta Krakowa. Jak mówiła, policjanci cały czas współpracują, ponieważ były podejrzenia, że takie pismo trafi również do Łodzi.

Podobny list zawierający nabój oraz pogróżki pod adresem prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca trafił w poniedziałek także do tamtejszego Urzędu Miasta.

- W środku był też nabój ze zbitą spłonką. Prezydent Ferenc został już przesłuchany w tej sprawie. Prowadzone jest postępowanie pod kątem kierowania gróźb karalnych – powiedziała rzeczniczka podkarpackiej policji nadkom. Marta Tabasz-Rygie.