Z oficjalnych danych PKW wynika, że Prawo i Sprawiedliwość ma w Senacie 48 mandatów, opozycja (w składzie KO, SLD, PSL i Kukiz’15) ma 48 mandatów, a 4 mandaty przypadły senatorom niezależnym.

Gość Radia ZET został zapytany między innymi o to, czy Jarosław Kaczyński już w tej chwili nie udaje się do senatorów opozycji po to, żeby namówić ich do przejścia na stronę PiS.

Rozumiem, że symbolicznie Jarosław Kaczyński, bo on ma swoich wysłanników, np. pan minister Dworczyk znany z tego, że na Dolny Śląsk jeździł po to, żeby wyciągnąć radnych z sejmików – mówił Marek Borowski. – Ja uważam, że nie. Ten skład, który jest, nie pójdzie na takie układy. Ja już pomijam to, że byłaby to zupełna kompromitacja tej osoby i myślę, że nikt nie chce tego ryzykować – ocenia.

Według Borowski w Senacie pojawia się inny problem.

To nie jest skład jednolity. A więc są tam i senatorowie Koalicji Obywatelskiej, i Lewicy, i PSL-u, i jeszcze niestowarzyszeni – wymienia. – W związku z tym w konkretnych sprawach, gdzie pojawią się różnice poglądów po prostu na określony temat, może dojść do tego, że jeśli senatorowie PiS-u będą zdyscyplinowanie przychodzić na obrady i na głosowania, to wiele spraw będą mogli przepchnąć. Dlatego szalenie ważną rzeczą jest uzgadnianie. Wcześniejsza rozmowa dużego klubu i tych małych kół senackich, czy ewentualnie z klubem parlamentarnym, tam gdzie on działa w zasadzie w Sejmie – przewiduje senator Koalicji Obywatelskiej.

Senator Koalicji Obywatelskiej uważa natomiast, że zmiany może przeczuwać Jarosław Gowin.

Jeśli mógłbym coś prowokować… to wydaje mi się, że w tej kadencji Jarosław Gowin, który jest politykiem "elastycznym", już zwietrzy, że idą zmiany. Że to już nie będzie taka kadencja, jak była. Że nie ma żadnej gwarancji, że PiS wygra kolejne wybory. Myślę, że zacznie się ustawiać i kontestować pewne propozycje – zastanawia się Borowski.

Zacznie mrugać w kierunku opozycji, że on oczywiście znalazł się akurat w tej koalicji, ponieważ Polska tego wymagała, ale przecież nic nie trwa wiecznie i może być w innej – stwierdził gość Radia ZET.