Od już kilku lat władze państwowe, w szczególności władza wykonawcza działa w taki sposób, że coraz bardziej ingeruje w działalność orzeczniczą sądu. Czy zmieniając prawo, czy wszczynając postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom z błahych czy w ogóle z powodów, które nie powinny być powodem do wszczęcia postępowania - mówił na antenie Radia ZET sędzia Wojciech Hermeliński. Były szef PKW dodał, że choć sędzia ma być apolityczny, to gdy władza ingeruje nadmiernie w wymiar sprawiedliwości, szczególnie w sferę orzeczniczą sądu nie tylko może, ale ma obowiązek nawet protestować. Zauwżył jednak, że uczestnictwo w manifestacjach to ostateczna ostateczność i sędziowie nie powinni pojawiać się na zgromadzeniach, w których uczestniczą politycy. Nie powinni też - jak powiedział - krzyczeć haseł, uderzających we władzę wykonawczą czy ustawodawczą. 

 Zdaniem Hermelińskiego, ostatnie protesty spowodowane były postępowaniem władz w sprawie sędziego Juszczyczyna, które przelało czarę goryczy. Były szef PKW zauważył bowiem, że sędzia chciał, by Sejm ujawnił listy poparcia do KRS nie ze swawoli czy przez ciekawość. Miał prawo i obowiązek. Gdyby tego nie zrobił, to wtedy groziłaby mu odpowiedzialność dyscyplinarna. Miał prawo i obowiązek to zrobić, zbadać, czy sąd pierwszej instancji był należycie obsadzony, jak mówi ustawa. I chciał to zbadać drogą sprawdzenia, czy organ, który opiniował sędziego, który ten wyrok wydał, czy był organem powołanym w sposób należyty, tzn. czy wszystkie kandydatury były odpowiednio zaopiniowane i miały odpowiednią ilość poparcia, głosów poparcia - tłumaczył.

Sędzia ostro ocenił też rządową uchwałę, krytykującą postępowanie niektórych prawników. Jeśli mowa o manipulowaniu, to raczej władze powinny się uderzyć w piersi, bo władze manipulują, niektórzy przedstawiciele władz manipulują tym wyrokiem, mówiąc np., że ten wyrok TSUE w ogóle nie ma tutaj znaczenia – przepraszam, nawet prezydent tak powiedział – wyrok nie ma żadnego znaczenia, zresztą i tak muszą sądy polskie to rozpoznać. "Taka jest prawda, tyle tylko, że nie tylko SN będzie musiał zająć się tymi sprawami, które zostały przedstawione trybunałowi luksemburskiemu, ale każdy sąd. Tak to wynika z wyroku trybunału luksemburskiego, że każdy sąd polski może oceniać, czy sędziowie, czy po pierwsze KRS jest powołana prawidłowo, a następnie czy wszystkie kandydatury przedstawiane prezydentowi przez KRS również były prawidłowo zaopiniowane przez ten organ - stwierdził Hermeliński. Dlatego też każdy sąd, jeżeli rozpatruje tak jak pan sędzia Juszczyszyn, rozpatruje apelację od wyroku np., każdy sąd ma prawo i obowiązek, czy sędzia, który wydał wyrok zakwestionowany, czy był sędzią, czy był sąd tamtejszy w sposób właściwy obsadzony - dodał.

Były szef PKW był też pytany o rządowe plany wprowadzenia przepisów dyscyplinujących niewygodnych sędziów, co ujawnił Dziennik Gazeta Prawna. Z tego, co wyczytałem, to władze chcą tutaj odwołać się do paragrafu 339 niemieckiego kodeksu karnego, Strafgesetzbuch, który rzeczywiście wprowadził taki przepis przed laty, ale on był w Niemczech wykorzystywany dla rozliczenia tzw. zbrodniarzy w togach, chodzi tutaj o sędziów hitlerowskich, którzy posyłali do więzienia albo skazywali na śmierć niewinne osoby. A później, po zjednoczeniu Niemiec, też ten przepis był wykorzystywany dla rozliczenia komunistycznych sędziów NRD-owskich. Więc jeżeli nam władza chce zafundować tego rodzaju przepis, to tylko pogratulować - powiedział.

Jego zdaniem, to jest także próba wprowadzenia "kagańca", który ma uniemożliwić realizację wyroku luksemburskiego. Jednocześnie Hermeliński ostrzegł władze, że to może być sznur na własną szyję. Bo można będzie tych przepisów użyć przeciw prokuratorom, umarzającym sprawy bezpodstawnie czy tych sędziów, którzy skazują swych kolegów w postępowaniach dyscyplinarnych.