Miało być tanie państwo... A będzie? - pyta "Fakt". Dalsze wyciskanie pieniędzy z naszych portfeli. Bo finansowy strumień płynący na Wiejską w przyszłym roku będzie prawie o 20 proc. większy od poprzedniego. Może przybędzie posłów? A może polepszą jakość swojej pracy? Nic z tych rzeczy. Nasi politycy są po prostu niezwykle skuteczni w walce o swoje interesy i luksusy.
A tych naszym posłom nie zabraknie. Szczególnie w wymiarze finansowym. 17 mln zł pochłonie budowa nowego budynku administracyjnego na potrzeby sejmowej biurokracji. Kolejne 5 mln zł politycy
wydadzą lekką ręką na to, żeby odgrodzić się od swoich wyborców. Siedlisko polskiej władzy zostanie bowiem ogrodzone płotem.
Jednak nie te inwestycje najbardziej rzucają się w oczy i bulwersują. Najwięcej w nowym budżecie Sejmu zyskają sami posłowie. Ich pensje wzrosną o ponad 220 zł - ujawnia
"Fakt". Dostaną aż o 3 tys. zł więcej na obsług swoich biur - a więc miesięcznie ponad 13 tys. zł. Poseł ma problem z wynajęciem kwatery na mieście, bo czynsze poszły w
górę? Nie ma sprawy! Na mieszkanie dostanie 2,3 tys. zł, aż o 300 zł więcej niż obecnie. W sumie przeciętny poseł w przyszłym roku inkasować będzie co miesiąc o ponad 3,8 tys. zł
więcej - obliczył "Fakt".
Polacy, którzy za poselskie przywileje muszą płacić, na takie podwyżki nie mają już co liczyć. "Złość mnie bierze, kiedy myślę, że to my dopłacamy do ich hoteli, samolotowych wycieczek czy apartamentów w Warszawie" - mówi "Faktowi" Marzena Kazub z Warszawy. "Posłowie wyciągają z naszych portfeli, ile tylko się da, a nam rzuca się tylko marne ochłapy" - dodaje pan Tomasz, mąż pani Marzeny.
Przykład? Państwo Kazubowie razem zarabiają na rękę 3,1 tys. zł. Dzięki uchwalonej obniżce składki rentowej zyskają w przyszłym roku tylko niespełna 80 zł miesięcznie. I wszystko wskazuje na to, że to jedyna podwyżka, jaką w przyszłym roku dostaną. Ale czy to wybrańców narodu obchodzi? - pyta bulwarówka.