W Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbyła się w środę konferencja "Przemoc i polityka". Uczestnicy, m.in. naukowcy, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, Magdalena Adamowicz, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, dyskutowali o wpływie na zabójstwo Pawła Adamowicza mowy nienawiści w sferze publicznej. Wydarzenie zakończyło pięciodniowe obchody pierwszej rocznicy śmierci wieloletniego prezydenta Gdańska.

Reklama

Dyrektor ECS Basil Kerski powiedział, że zdecydował się zorganizować konferencję, ponieważ - jego zdaniem - demokracja w Polsce jest zagrożona. - Śmierć Pawła Adamowicza jest testem dla naszej demokracji i wyznacza kierunek naszego rozwoju - dodał.

- W ostatnich dniach, szczególnie tutaj w ECS, zastanawialiśmy się nad tym, jak śmierć prezydenta wpłynęły na nas, na nasze postawy, zachowania jako obywateli. (...) Mamy świadomość, że tamta tragedia wielu ludzi zmieniła, wielu ludzi obiecało sobie zmianę (...). Nie dostrzegamy jednak, że śmierć prezydenta była nie tylko aktem przemocy i wynikiem hejtu, ale jest symbolem głębokich przemian kultury i systemu politycznego nie tylko w Polsce - oceniał Kerski.

Wicedyrektor ds. naukowych Europejskiego Centrum Solidarności Jacek Kołtan zapowiedział, że po konferencji powstanie raport, który będzie analizą sytuacji politycznej i społecznej, w jakiej doszło do morderstwa. - Pierwsza rocznica śmierci prezydenta Pawła Adamowicza domaga się refleksji nad radykalizmem politycznym i jego skutkami w postaci przemocy w polskim życiu publicznym, której tragicznym wyrazem było morderstwo prezydenta Gdańska. Konferencja ma zebrać te inicjatywy badawcze i aktywności, w ramach których podjęto próbę analizy sytuacji psychopolitycznej w Polsce, która przyczyniła się do morderstwa - mówił.

Gości powitała również prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Jej zdaniem po śmierci prezydenta Adamowicza wbrew oczekiwaniom nie zmienił się język debaty publicznej, a w pewnych sytuacjach nastąpiło nawet jego zaostrzenie. - Spektakle nienawiści dosięgają kolejnych przeciwników politycznych, szuka się kolejnych wrogów. Dzisiaj ofiarą nagonki jest trzecia osoba w państwie - marszałek Grodzki. Na co dzień praktykowany jest brak szacunku wobec drugiego człowieka i pozbawienie go godności. (...) Przemoc stała się cynicznym narzędziem walki o władzę i pozwalającym ją utrzymać - powiedziała.

Dulkiewicz mówiła, że każdego dnia otrzymuje pogróżki kierowane również pod adresem jej córki. Jej zdaniem, nienawiści można zwalczyć poprzez edukację, wychowanie i konstruktywną rozmowę. - Wciąż wierzę w siłę dialogu. Wierzę w dialog i dobro wspólne oraz w to, że ludzie nie chcą takiego języka w życiu publicznym - zakończyła prezydent Gdańska.

Natomiast według Magdaleny Adamowicz w Polsce działa wiele mechanizmów manipulujących społeczeństwem, które mają na celu zniszczenie demokracji. W jej ocenie rządzący cynicznie wykorzystują zjawisko inżynierii społecznej do celów politycznych, aby skłócić społeczeństwo, doprowadzić do jego polaryzacji i utrzymać władzę.

- Populistom dążącym do pełnej konsolidacji władzy zależy na polaryzacji społeczeństwa, wzbudzaniu nienawiści jednych do drugich. Badania pokazują, że w takim społeczeństwie nawet jawnie łamiący konstytucję, kpiący z prawnego porządku przywódca może wygrać demokratyczne wybory. Polska jest książkowym przykładem tego zjawiska. (...) Pseudodemokracja jak nieleczony nowotwór rozrasta się na naszych oczach w tempie, którego nikt nie przewidział - oceniała Adamowicz.

- Autokraci opanowali sztukę inżynierii społecznej - stosowania całego spektrum manipulacji, kłamstw, oszczerstw, dezinformacji, mowy nienawiści właśnie po to, żeby pogłębić podziały. Demontaż instytucji demokratycznych, podporządkowanie mediów publicznych, koncesjonowanie mediów prywatnych i dalsze pogłębianie polaryzacji to wszystko jest po to, aby bezpiecznie wygrać kolejne wybory - dodała.

W jej ocenie demokracji nie da się obronić przed tym zjawiskiem. - Demokracja wobec mechanizmów manipulowania społeczeństwem na masową skalę jest bezbronna. Można jednak obronić przed nią siebie i innych. Przede wszystkim musimy zrozumieć mechanizmy tej manipulacji. Musimy zwalczać celowe dzielenie społeczeństwa. Nie możemy rozniecać nienawiści. Im więcej nienawiści, tym łatwej łamać kolejne zasady demokracji. Z nienawiścią może wygrać tylko dobroć i miłość. Kochajmy się, bo tylko miłość i pojednanie mogą nas zjednoczyć i obronić demokrację - powiedziała.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bondar zaprezentował raport o postępowaniach, jakie się toczyły wobec Pawła Adamowicza przed jego śmiercią. Wymienił m.in. organizację 30. rocznicy powstania Trybunału Konstytucyjnego w Gdańsku, wyjazd Adamowicza na konferencję do Madrytu, umów na obsługę prawną instytucji miejskich.

Jak powiedział Bodnar, prawie wszystkie postępowania skierowane przeciwko Adamowiczowi zostały umorzone, większość już po jego śmierci. - Najprawdopodobniej, gdyby prezydent Adamowicz żył, postępowania te byłyby kontynuowane. Analiza wskazuje na to, że miały się one toczyć, przeciągać - mówił Bodnar.

W jego opinii działania prokuratury były nieproporcjonalne i mogły przybierać charakter szykan prawnych, mających różne oblicze, m.in. pozwów, prywatnych aktów oskarżenia, zawiadomień do prokuratury.

- Tam, gdzie pan prezydent chciał liczyć na wsparcie ze strony prokuratury, tego wsparcia nie otrzymał. Mam na myśli sprawę dotyczącą wystawienia prezydentom 11 miast aktów politycznego zgonu. Natomiast w wielu przypadkach prokuratura prowadziła działania bardzo inwazyjne, skierowane na wyjaśnianie wszelkich możliwych nieprawidłowości, które pojawiały się w związku z funkcjonowaniem miasta - powiedział Bodnar.

Jak podkreślił, media, szczególnie publiczne, stale informowały o toczących się wobec Adamowicza postępowaniach, które - w ocenie Bodnara - wykreowały konkretny wizerunek prezydenta zamieszanego w różnego rodzaju afery.

Reklama

13 stycznia wieczorem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę 27-letni Stefan W. i ugodził nożem Pawła Adamowicza. Samorządowiec zmarł następnego dnia w szpitalu. Miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. Został pochowany 19 stycznia w Bazylice Mariackiej.