Tuż po jesiennych wyborach parlamentarnych, w których PiS utraciło większość w Senacie, Tomasz Grodzki, obecnie marszałek izby wyższej mówił, że był sondowany przez przedstawiciela obozu rządzącego, czy nie zostałby ministrem zdrowia. Politycy Koalicji Obywatelskiej mówili wówczas, że jest to przykład korupcji politycznej. Zarzuty odpierali politycy partii rządzącej, twierdząc, że takiej propozycji nie było.
"Ciekawostka - dzisiaj na Konwencie Seniorów ponownie mówiąc o rzetelności, zwróciłem się do pana marszałka Grodzkiego, aby podał nazwisko osoby, która jakoby proponowała mu stanowisko ministra zdrowia w rządzie PiS" - relacjonował na Twitterze Karczewski.
"Pan marszałek odpowiedział, że powie to na łożu śmierci" - dodał we wpisie polityk PiS.
Kilka dni temu Karczewski podczas rozmowy w radiowej Trójce zaapelował do Grodzkiego, by ujawnił, kto proponował mu stanowisko ministra zdrowia w zamian za przejście do obozu PiS. - - ocenił wówczas Karczewski.
- - dodał.
Karczewski nie wykluczył, że "teoretycznie działacz gminny, który znał pana marszałka", mógł spytać: "Tomku, a może zostałbyś ministrem i przyszedłbyś do nas, do Prawa i Sprawiedliwości?". Jednak - jak zaznaczył - "żadnej poważnej propozycji nie miał".
- - oświadczył Karczewski.
Jak tłumaczył, Grodzki nie otrzymał takiej propozycji dlatego, że on sam znał "bardzo dobrze pana marszałka", wiedział, jakie ma poglądy, że "jest bardzo krytycznie nastawiony do Prawa i Sprawiedliwości". - - zapewnił wicemarszałek Senatu.