Były wspólne wakacje w gorącym Egipcie i piesze wycieczki po górach. Tajemnicze uśmiechy i czułe gesty. Nawet na treningi do "Tańca z gwiazdami" Sandra Lewandowska nie jeździła samotnie. Zresztą do niedawna bez Janusza Maksymiuka nigdzie się nie ruszała. Ba! Mówiła o nim generał! - pisze "Fakt".

Od kiedy zniknęła z Sejmu, po przegranych przez jej partię wyborach, Sandra wyciszyła się i postanowiła odetchnąć od wszystkich. Nawet od generała, z którym do niedawna spędzała każdą wolną chwilę. "Fakt" podejrzał ją, jak przemyka pomiędzy sklepowymi półkami w warszawskiej Galerii Centrum. Jak przystało na kobietę dbającą o urodę, rozglądała się za kosmetykami i eleganckimi ubraniami.

Następnie weszła do kwiaciarni. Szkopuł w tym, że była tam w pojedynkę, bez żadnego mężczyzny gotowego wydać każde pieniądze, aby tylko wręczyć jej piękny bukiet. Była miss Sejmu kupiła go sobie sama.