Jedną z ofiar katastrofy samolotu Tu-154M w Smoleńsku, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem była matka Barbary Nowackiej - Izabela Jaruga-Nowacka.

Reklama

To momenty, które pozbawiają nas przez chwilę sensu istnienia. Przeżywaliśmy to wtedy i teraz wracając do tamtych chwil też widzimy bezsens tamtych wydarzeń i dzisiaj spotęgowany ból – mówiła Nowacka w Polsat News.

Dodała, że warto pamiętać to, co było radosne, a nie to co „kompletnie rozbija”. Pytana o to, czy z racji epidemii nie brakuje jej oficjalnych uroczystości upamiętniających 10. rocznicę katastrofy, zaprzeczyła.

Starałam się od wielu lat 10 kwietnia nie włączać telewizora, nie oglądać transmisji z różnych politycznych wydarzeń, gdzie na pamięci budowano politykę – powiedziała. Dodała, że podobnie, jak wtedy, także i dziś widać, że wiele procedur zawodzi.

Zawodzą procedury w służbie zdrowia, jak łatwo przychodzi nadużywanie władzy. Ale jest to też budujące, że wiele osób zdecydowało się zostawać w domu, stara się innym pomagać. Jak kiedyś wyrażana kwiatami, myślami, wewnętrzną żałobą, tak teraz ta solidarność społeczna jest widoczna - powiedziała.

Wierzę, że kiedyś przyzwoity rząd w Polsce rozliczy głupstwa, na które szły i idą szerokim strumieniem pieniądze, by wspierać Antoniego Macierewicza i jego teorię. Szczególnie teraz, gdy brakuje na rękawice, maseczki, respiratory, my wydajemy pieniądze na fantazje człowieka chorego z nienawiści - powiedziała Nowacka, gdy została zapytana o słowa przewodniczącego komisji smoleńskiej, który wskazał, że zgodnie z opracowywanym przez niego raportem samolot nas Smoleńskiem zniszczyły dwie eksplozje.