Sonia Termion: Spada poparcie dla Platformy, a wzrasta dla PiS. Czym pan to tłumaczy?

Reklama

Grzegorz Schetyna: To oczywiście skutek ostatnich nerwowych tygodni, złych emocji, protestów lekarzy itd. Spadło poparcie dla PO, ale utrzymuje się wysokie poparcie dla premiera i rządu. Notowania mamy cały czas znacznie wyższe niż wynik wyborczy. Liczymy się jednak z tym, że Platforma będzie wracać do notowań w wysokości trzydziestu kilku procent. To nasza baza wyborcza. To ludzie, którzy oddając na nas swój głos, świadomie stanęli po stronie prawdziwych reform.

A może to skutek zbyt radykalnego zerwania z IV RP, którego najbardziej jaskrawym przykładem jest polityka ministra sprawiedliwości?

Przecież np. zostawiamy Kamińskiego na stanowisku szefa CBA. Uczciwe, praworządne państwo to jeden z naszych priorytetów.

Postępowanie ministra Ćwiąkalskiego nie budzi waszych zastrzeżeń?

Chcemy, by odpolitycznił prokuraturę, która ma zajmować się śledztwami, a nie opozycją polityczną i konferencjami prasowymi. Z tego będziemy go rozliczać. Na razie nie zdarzyło się nic jaskrawie odbiegającego od naszych oczekiwań.

Padają zarzuty, że wracacie do tego, co było przed 2005 rokiem?

Pilnujemy się, żeby tego nie robić.

Dlaczego, wbrew wcześniejszym deklaracjom, zostawiacie Kamińskiego na stanowisku?

Ustawa jest bezwzględna, a my szanujemy prawo. Jeżeli CBA będzie łamało prawo, jego szef będzie musiał za to odpowiedzieć. Ale spokojnie - żadnej obławy nie będzie.

A decyzja premiera nie kompromituje minister Pitery, która tak ostro krytykowała Kamińskiego?

Nie, bo wiele jej uwag było prawdziwych. Nie jest tak, że Mariusz Kamiński jest świetnym szefem CBA, że nie ma wobec niego żadnych zarzutów, że jest wzorem apolityczności i obiektywizmu. To, co było w raporcie Pitery i to, o czym mówiła, to prawda. Na razie jednak nie ma metody, oprócz nagięcia prawa, żeby Mariusza Kamińskiego odwołać. I dlatego pozostał na stanowisku.

Przychylny wam profesor Balcerowicz w wywiadzie dla "Faktu" narzekał, że nie przedstawiliście strategicznego planu rządzenia. W ogóle macie taki plan?

Po 100 dniach od powołania rządu chcemy je podsumować i przedstawić plan całego gabinetu

Jakie są priorytety tego planu? Obiecywaliście cud gospodarczy, drugą Irlandię.

Proszę to zostawić premierowi. Nie będę po dwóch miesiącach pracy rządu mówił, co przedstawimy za ponad miesiąc.

Myśli pan, że w Polsce jest możliwa umowa społeczna ponad podziałami politycznymi, do jakiej doszło w Irlandii?

Chciałbym, żeby tak było. Ale niestety, u nas wciąż jest za dużo emocji. Odnoszę wrażenie, że dla części opozycji filozofia "Im gorzej, tym dla nas lepiej" jest jedynym planem działania.

Kiedy pana zdaniem będzie można rozliczać rząd z efektów jego pracy?

Dla mnie cezurą będzie przyjęcie budżetu na 2009 rok, czyli koniec 2008 roku.

A kiedy będą pierwsze dymisje?

Jak znam życie, to pierwsze podsumowania będą w lecie.

Czyli do lata nie należy się spodziewać zmian personalnych?

Nie sądzę, chyba że zdarzy się sytuacja, która będzie tego wymagała.

Sporo się słyszy o słabej pozycji Radka Sikorskiego, że jest sfrustrowany.

To bzdura. Pozycja Sikorskiego jest bardzo mocna. Jest stuprocentowym ministrem spraw zagranicznych, robi dobrą robotę w USA i w Rosji, ma bardzo dużo inicjatywy. Naprawdę jest jednym z jaśniejszych punktów tego rządu.

W mediach pojawiają się sugestie, że pan premier źle znosi pełnienie swojej funkcji. Pan blisko z nim współpracuje, jakie są pana wrażenia?

Odnajduje się zaskakująco dobrze, także za granicą, gdzie jest bardzo dobrze przyjmowany. W Polsce zresztą też - ma 72 procent poparcia.

Miał pan zawiesić sprawowanie funkcji sekretarza generalnego PO. Kiedy to się stanie?

Jeszcze nie jest przesądzone, że zawieszę sprawowanie funkcji. 1 marca będzie Rada Krajowa, na której przedstawimy propozycje nowej formuły władz PO.

Wcześniej mówił pan, że nie podoła pełnieniu jednocześnie obowiązków partyjnych i rządowych.

Łączenie ich nie jest możliwe. Dlatego myślimy o zmianach w zarządzie, być może powołaniu drugiego zastępcy sekretarza, czyli do obecnego mojego zastępcy Pawła Grasia dołączeniu kogoś jeszcze. Ale za wcześnie, by rozmawiać o nazwiskach.

Rozumiem, że pan jest zwolennikiem tego, by pańskie obowiązki pełniło dwóch pańskich zastępców, niż by był powołany p.o. sekretarz.

Na razie tak, ale decyzję zostawiam przewodniczącemu Tuskowi.

A co z Pawłem Grasiem, nie będzie pan chciał odwołania go z funkcji swego zastępcy?

Na razie pracujemy razem.

Pojawiły się spekulacje, że odszedł z rządu wskutek ostrego konfliktu z panem.

To nieprawda, to mój przyjaciel i wieloletni współpracownik.

Sugerował pan wcześniej, że Jarosław Gowin może być jednym z wiceprzewodniczących PO, czy to aktualne?

Jest taki pomysł, choć nie ma jeszcze ostatecznej decyzji. Ale chciałbym, żeby Gowin był w ścisłym kierownictwie Platformy. Na pewno w zarządzie krajowym. Podobnie jak Radek Sikorski.

Myśli pan, że jeszcze kiedyś w PO znajdzie się miejsce dla Rokity?

Chciałbym, choć nie pomaga nam to, że wszyscy nas ciągle o to pytają. W polskiej polityce Rokita powinien mieć swoje miejsce. Jednak póki jego żona jest aktywną działaczką PiS, powrót Rokity do aktywności politycznej jest bardzo trudny. Byłaby to sytuacja schizofreniczna i ogromny dyskomfort dla niego, szczególnie przy takim stanie emocji między PiS a PO.

Czy jest możliwa przyszła współpraca Platformy z konserwatystami, którzy odeszli z PiS, np. ich start z waszych list?

Chciałbym robić z nimi politykę. Ale czy w ogóle, jaką, kiedy i w jakim wymiarze - czas pokaże. To ciekawe środowisko, ale muszą wiedzieć, czego chcą. Oni byli cztery lata w PiS i wszystko im odpowiadało, przestało im odpowiadać po przegranych wyborach. Jednak jeżeli będą gotowi do rozmów, na pewno je podejmiemy.

Wiążecie jakieś plany z Marcinkiewiczem?

Osoba z takim potencjałem, akceptacją społeczną i wiarygodnością jest potrzebna polskiej polityce. Jeżeli będzie chciał działać, to na pewno zrobimy wszystko, aby to miejsce mu znaleźć. Jesteśmy otwarci.

Niedawno zasugerował pan, że Donald Tusk będzie kandydował na prezydenta. Czy konsultował pan to z premierem?

Nie. Powiedziałem to, bo akurat był sondaż na ten temat, a moja wypowiedź urosła do rangi manifestu politycznego PO.

Żałuje pan tej deklaracji?

Niczego nie żałuję.

Premier miał do pana o to pretensje?

Nie. Dziwił się tylko, że z tego wynikła taka burza, bo moja wypowiedź była bardzo neutralna.

Kiedy zdecydujecie, kto będzie waszym kandydatem na prezydenta?

Teraz wyzwaniem dla nas jest tworzenie dobrego rządu i realizowanie obietnic wyborczych, a nie kampania prezydencka. W 2010 roku w maju lub czerwcu zorganizujemy zjazd, który będzie początkiem kampanii. Wtedy też wybierzemy kandydata na prezydenta oraz nowe władze partii

Jakie są pana ambicje w polityce? Czy funkcja wicepremiera to szczyt pana marzeń?

Ja organizuję plany PO, dla mnie marzeniem było wygranie tych wyborów. Dwa lata temu źle się czułem po podwójnej przegranej. Ja mam cele krótkoterminowe. Siebie wpisuję w te cele, ale nie jest tak, że realizuję swój scenariusz. Ja realizuję scenariusz dla wielkiego projektu, jakim jest Platforma.

Czy w razie wygranej Tuska w wyborach prezydenckich może pan zostać premierem?

W ogólę tego nie widzę. Nie sięgam tak daleko, bo wtedy zacząłbym myśleć w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a to jest nieskuteczne w polityce. Lubię wygrywać i uważam, że polityka jest grą zespołową. Zawsze powtarzam " jeżeli w polityce mówi się "ja", to zawsze się przegrywa. Ja mówię "my" i często wygrywam. Tego się będę trzymał.

Czy w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego będziecie startować sami czy z PSL?

Trudno powiedzieć, ale wspólny start to interesujący pomysł.

Myślicie o dalekosiężnym sojuszu z ludowcami?

To ciekawa koncepcja, ale na razie o tym nie rozmawialiśmy.

Jaki macie pomysł na relacje z prezydentem, nie obawiacie się, że opinia publiczna zmęczy się taką ciągłą szarpaniną?

Trzeba uciekać od konfliktów. Będziemy robić swoje i prosić o czas na rozmowę. Oczekujemy świadomości, że prowadzenie Polski to jest nasz wspólny obowiązek wobec wyborców. Zresztą w relacjach z prezydentem może być tylko lepiej. To może slogan, ale ja wiem, że prezydent powinien reprezentować interesy wszystkich Polaków.

Grzegorz Schetyna, wicepremier, szef MSWiA