Taka jest decyzja przewodniczącego Tuska i zarządu. Liczymy, że rada tę decyzję zaakceptuje. Będzie to potwierdzenie stanu faktycznego, bo obaj już od kilku miesięcy uczestniczą w
posiedzeniach zarządu. Zależy nam na tym, aby to sformalizować. Włączenie tych polityków do zarządu to wyraz uznania dla ich zaangażowania w kampanii wyborczej, świetnych wyników i
potwierdzenie tego, że są liderami PO.
PO jest ugrupowaniem konserwatywno-liberalnym. Siłą rzeczy prawe skrzydło się wzmocni. Sikorski i Gowin to bardzo wyraziste postaci sceny politycznej i nie ma tutaj drugiego dna. Obaj są
Platformie i zarządowi bardzo potrzebni.
Angażował się w kampanię, osiągnął bardzo dobry wynik, jest ministrem spraw zagranicznych. Od początku deklarowaliśmy, że chętnie będziemy go witać w partii i w zarządzie krajowym. To
naturalna konsekwencja jego faktycznej pozycji i wpływu na PO.
To political fiction. Tak samo prawdziwe, jak twierdzenie, że celem naszych wszystkich działań jest to, by Donald Tusk w 2010 roku był prezydentem. Proszę nie doszukiwać się drugiego dna. Nie
myślimy jeszcze o wyborach prezydenckich, a już szczególnie nie myślimy o tym, by komuś kandydowanie w tych wyborach uniemożliwiać.
Jest jeszcze tyle czasu... Teraz myślę o tym, jak przygotować PO do zwycięstwa w eurowyborach. To jest najważniejsze.
Na razie mówimy o włączeniu go do zarządu. Liczba wiceprzewodniczących jest zamknięta, ktoś musiałby zrezygnować, by zrobić miejsce dla Jarosława Gowina. Na razie nie ma więc o tym mowy.
Na tej radzie do tego nie dojdzie.
Niewykluczone, bo jest pomysł, by wszedł on do prezydium klubu parlamentarnego.
Andrzej Czerwiński jest szefem tej organizacji. Ona jest bardzo duża i miała bardzo dobre wyniki w kolejnych wyborach. Gowin dodatkowo wzmacnia małopolską PO, ale władze krajowe nie będą
dekretować, kto będzie prawdziwym liderem. Lidera wybierają ludzie. Czerwiński zatem pozostanie na stanowisku.
Zostaję na stanowisku, nie zawieszam go. Będzie mnie wspierać dwóch zastępców – chciałbym by do obecnego - Pawła Grasia dołączył jeszcze Paweł Olszewski - poseł z Bydgoszczy.
Ale zdecyduje o tym nie rada, lecz zarząd, w przyszłym tygodniu.
Nam zależy na najlepszej z możliwych reprezentacji Polski w PE. Wielkie nazwiska są potrzebne w kampanii wyborczej, a jeszcze bardziej w pracy w Brukseli i Strasburgu. Sprawa jest otwarta, ale
póki co traktuję ją jako informację prasową.
Być może będziemy rozmawiać o wspólnym starcie - o koalicji PO-PSL. Ale czy do niej dojdzie, zależy od ordynacji.