Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna podejrzewa byłych liderów ukraińskiej polityki o gigantyczne nadużycia. Na liście podejrzanych znaleźli się Andrij Jermak, były szef Biura Prezydenta, oraz Ołeksij Czernyszow, były wicepremier. Sprawa dotyczy legalizacji 460 mln hrywien (ok. 37,6 mln złotych).
Według śledczych, pieniądze te posłużyły do budowy prywatnego, luksusowego osiedla we wsi Kozyn pod Kijowem. Projekt zakładał budowę domów jednorodzinnych z własnym kompleksem spa. Obok Czernyszowa na osiedlu mieli zamieszkać Jermak oraz wpływowy biznesmen Tymur Mindicz.
Budowę osiedla realizowała spółdzielnia kontrolowana przez byłego wicepremiera. Śledztwo wykazało, że finansowano ją głównie gotówką pochodzącą z korupcji.
Gdzie leży źródło tych środków? Dowody wskazują na rozległy system łapówkarski w branży energetycznej. Osoby zamieszane w proceder pobierały od kontrahentów państwowego giganta Enerhoatom od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne fundusze przechodziły przez tzw. back office w centrum Kijowa. Przez to miejsce przetransferowano łącznie około 100 mln dolarów.
Operacja "Midas" i dymisje
Organy ścigania wpadły na trop afery w ramach operacji specjalnej o kryptonimie "Midas". To właśnie te działania doprowadziły w listopadzie ubiegłego roku do dymisji Andrija Jermaka. Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy przeprowadziło wówczas przeszukanie w jego mieszkaniu.
Jermak, który przez lata uchodził za najbliższego współpracownika prezydenta Zełenskiego, usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Śledczy badają teraz każdy krok byłego szefa kancelarii.
Jermak zaprzecza
Były szef Biura Prezydenta odpiera zarzuty. W poniedziałek oświadczył, że nie posiada żadnych luksusowych nieruchomości. Nie będę teraz niczego komentował. Kiedy zakończą się czynności śledcze, udzielę komentarzy. Nie mam żadnego domu. Mam tylko jedno mieszkanie – powiedział Jermak dziennikarzom. Mimo tych zapewnień, prokuratura kontynuuje czynności śledcze, a media uważnie śledzą każdy postęp w sprawie.
Prezydent poza śledztwem
W obliczu ogromnego skandalu w otoczeniu głowy państwa, organy antykorupcyjne wydały jasny komunikat. SAP i NABU oficjalnie oświadczyły we wtorek, że prezydent Wołodymyr Zełenski nie jest objęty żadnym ze śledztw dotyczących tej sprawy. Śledztwo skupia się wyłącznie na jego byłych współpracownikach i powiązanych z nimi biznesmenach.