Przed domem Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu została ustawiona blokada policyjna, która wyłączyła około 200-metrowy odcinek obydwu jezdni.
Około kilkuset osób skandowało: "J...ć PiS", "Myślę, czuję, decyduję". Wśród transparentów były m.in. "Dlaczego wkur... ludzi", "Wolna Polska i aborcja" i "Nie będę twoją męczennicą".
W trakcie demonstracji zostały odpalone petardy i race. Tłum krzyczał też: "Jarek, pakuj się". Mieszkańcy okolicznych budynków wspierali protestujących, wznosząc z nimi antyrządowe okrzyki.
Demonstracje idące z centrum różnymi trasami połączyły się na pl. Wilsona. Skandowano: "Rząd do dymisji", "Kiedy państwo mnie nie chroni moje siostry będę bronić".
- powiedziała do protestujących na pl. Wilsona 24-letnia Dagmara. Demonstranci sygnalizowali, że w tłumie mogą się pojawić grupki narodowców, którzy już zaatakowali protestujących w Śródmieściu.
Po 22.00 organizatorzy wezwali protestujących do rozejścia się i poprosili policję o pomoc w zapewnieniu im bezpieczeństwa przy powrocie do domu.
- poinformował Ogólnopolski Strajk Kobiet.
Protesty przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego trwają od zeszłego czwartku, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.