Pytany we wtorek w porannym wywiadzie dla Polsat News, dlaczego wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów antyaborcyjnych nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw w terminie przewidzianym przez Rządowe Centrum Legislacji - do 2 listopada - zaznaczył, że nie odpowiada za tę część działań i co do szczegółów związanych z publikacją orzeczenia TK nie chciałby się odnosić.

Reklama

Powiedział, że słyszał różne argumenty w dyskursie politycznym na ten temat; przypomniał, że pojawiła się też w Sejmie prezydencka propozycja zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

- Debata na te tematy, które są z punktu widzenia opinii publicznej niezwykle ważnymi, ale także ciężkimi, jeszcze przed nami i ta debata jest niezwykle potrzebna - ocenił.

- Jest ustawa w Sejmie, którą złożył pan prezydent. Na pewno w moim przekonaniu powinna być szeroka dyskusja na ten temat: jak założenia tej ustawy powinny być zrealizowane, czy być może ta ustawa powinna być w Sejmie jeszcze dopracowana - mówił wiceminister. - Te kwestie będą w najbliższym czasie mocno dyskutowane także przez opinię publiczną - dodał.

Ocenił, że w społeczeństwie jest bardzo duża grupa Polaków - tak zwana milcząca większość, która ma wiele wątpliwości i wiele znaków zapytania. Jego zdaniem, osoby te dyskutują w swoich rodzinach, wśród przyjaciół o orzeczeniu TK i zastanawiają się jak prawo w tych kwestiach powinno wyglądać.

- Ta dyskusja dzięki tej ustawie pana prezydenta będzie prowadzona i myślę, że to jest wielka wartość tej ustawy - powiedział.

Szefernaker ma nadzieję, że włączą się do merytorycznej debaty publicznej o ochronie życia eksperci i praktycy, którzy na co dzień pracują przy prowadzeniu kobiet w ciąży - położnicy, ginekolodzy. Debata powinna odpowiedzieć na wątpliwości, które każdy z nas ma bez względu na poglądy. - To są kwestie niezwykle delikatne, które wymagają dialogu - dodał.

Pytany, czy nie jest to po prostu reakcja rządzących na masowe demonstracje i protesty po decyzji TK, ocenił, że "zdecydowana większość osób jest w domu i dba o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo swoich rodzin także w związku z pandemią". - Zdecydowana większość osób rozmawia na te tematy w swoich rodzinach, wśród przyjaciół - dodał.

W jego ocenie protesty, które mają miejsce w Polsce po wyroku TK, są niepotrzebne, a debata na tak niezwykle ważne społecznie tematy powinna być prowadzona z poszanowaniem zdania innych. - Obecnie jest zbyt mało poszanowania właśnie dla zdania innych - ocenił.

- Jako wspólnota narodowa powinniśmy więcej dyskutować merytorycznie, wsłuchać się w głos ekspertów i pomimo tego, że każdy z nas ma jakieś zdanie i inną wrażliwość, jeżeli chodzi o dyskusję na tego typu tematy, to musimy być wyczuleni na głos wszystkich - powiedział.

Jego zdaniem nie może być tak, żeby liczył się najgłośniejszy głos, który bardzo często pochodzi od mniejszości. - Sondaże wskazują na to, że Polacy nie są zwolennikami takiej retoryki, takiej dyskusji - bardzo często także wulgarnej - która odbywa się na ulicach - ocenił wiceminister w Polsat News.

Protesty w całym kraju trwają od 22 października, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Rozwiązaniem mającym wyjść naprzeciw protestującym przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego ma być propozycja prezydenta. Andrzej Duda skierował w piątek do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Propozycja przewiduje wprowadzenie nowej przesłanki przywracającej możliwość przerwania ciąży - w przypadku tzw. wad letalnych.

Reklama