Premier Danii Mette Frederiksen ogłosiła pod koniec ubiegłego tygodnia zamknięcie Jutlandii Północnej, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się wykrytej na fermach norek mutacji koronawirusa. Wcześniej duńskie władze podjęły decyzję o wybiciu 15 mln norek.
Adrian Zandberg w rozmowie z PAP podkreślił, choć Dania jest większym producentem futer niż Polska, to nasz kraj ma jednak wciąż funkcjonujący przemysł futrzarski i przekazał, że razem z pozostałymi posłami Lewicy Razem zwrócił się do szefa resortu rolnictwa Grzegorza Pudy.
- powiedział lider Lewicy Razem.
Według niego, "to jest czas, żeby także u nas pilnie zlikwidować hodowlę zwierząt na futra". - dodał.
- stwierdził Zandberg. Dodał, że "jeżeli kolejne odzwierzęce szczepy wirusa rozniosą się wśród ludzi, to może cofnąć o wiele miesięcy prace nad produkcją szczepionki”.
Duńskie władze przygotowują się do przetestowania na koronawirusa 280 tys. mieszkańców Jutlandii Północnej. Masowe badania oraz decyzja o zamknięciu tego regionu kraju ma związek z wykryciem mutacji koronawirusa na licznych na tym obszarze fermach norek. W ubiegłą środę rząd podjął decyzję o wybiciu 15 mln norek, a ich hodowcy będą mogli starać się o rekompensaty. Do pierwszych likwidacji ferm doszło już w październiku.
Dotychczas w Danii potwierdzono 12 przypadków transmisji na człowieka zmutowanego wirusa. - tłumaczy decyzję o wprowadzeniu specjalnych środków szef duńskiej agencji kontroli chorób zakaźnych (SSI) Kare Moelbak.
Zgodnie z wyjaśnieniami duńskich władz mutacja ta nie powoduje poważniejszych skutków u ludzi, ale obniża skuteczność ludzkich przeciwciał, co zagraża opracowaniu szczepionki na Covid-19.