Jak podkreślił Nawrocki w TVP Info, słowa ministra spraw zagranicznych Izraela "są pozbawione całego szerokiego kontekstu współżycia dwóch narodów - polskiego i żydowskiego - w kolejnych wiekach". Są odległe od obiektywnej prawdy historycznej, bowiem Polska była pierwszą ofiarą II wojny światowej, a obywatele II RP, czyli Polacy żydowskiego pochodzenia bronili II RP w 1939 r., służyli w armii gen. Władysława Andersa - powiedział.

Reklama

Prezes IPN był pytany również m.in. o książkę "Dalej jest noc" pod redakcją prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego, która zdaniem Instytutu została przygotowana nierzetelnie i stronniczo. Nie można kompilować cytatów z różnych wypowiedzi. Nie można anonimizować jednych sprawców, nadając im imiona i nazwiska drugich. Nie można po prostu w ten sposób prowadzić narracji historycznej, aby dezinformować opinię publiczną – zwrócił uwagę.

Zdaniem Nawrockiego nie powinniśmy jako państwo oglądać się na to, co zrobi minister spraw zagranicznych jednego czy drugiego państwa tylko "prowadzić skuteczną polską politykę pamięci, tłumaczyć przede wszystkim te książki, które są wynikiem badań historycznych, na języki obce". Nie do końca się zgodzę, że nie mamy publikacji i wydawnictw tylko nie mamy ich w językach obcych. Nie udało nam się przekonać świata do naszej polskiej narracji - stwierdził.

Wskazał, też że "IPN jest państwowym urzędem, który powinien być bardzo aktywny w dyplomacji historycznej". Ma do tego wszelkie narzędzia. To jest też ta rzecz, którą należałoby naprawić w IPN. Też obiektywne wydarzenia historyczne sprawiły, że Instytut stracił swoją dynamikę oddziaływania na świat i to z całą pewnością trzeba zmienić (...), tłumacząc niemieckie okrucieństwa i barbarzyństwo w czasie II wojny światowej, przygotowując monograficzne, syntetyczne opracowania. Nie powinniśmy ustępować z tej drogi - ocenił prezes Instytutu.

Reklama

Nowelizacja Kpa

Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego zmienia przepisy nakazujące uznawanie decyzji administracyjnej za nieważną z powodu "rażącego naruszenia prawa" - bez względu na fakt, jak dawno ją wydano. Zapisy noweli oznaczają m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania, np. w sprawie odebranego przed laty mienia.

W reakcji na podpisanie ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę izraelski minister spraw zagranicznych Jair Lapid oświadczył, że Polska "zaaprobowała - nie po raz pierwszy - niemoralną, antysemicką ustawę". Lapid poinformował, że polecił chargé d’affaires ambasady w Warszawie wrócić do Izraela. Nowemu ambasadorowi Izraela w Polsce, który miał wyjechać do Warszawy, polecono z kolei pozostanie w Izraelu. Minister zasugerował ponadto, aby ambasador Polski w Izraelu przedłużył sobie wakacje i nie wracał do kraju urzędowania.

Krytycznie reakcję Izraela przyjął m.in. premier Mateusz Morawiecki, który ocenił, że decyzja Izraela o obniżeniu rangi dyplomatycznej reprezentacji w Warszawie jest "bezpodstawna i nieodpowiedzialna". Jego zdaniem słowa Lapida "budzą oburzenie każdego uczciwego człowieka". Nikt, kto zna prawdę o Holokauście i cierpieniach Polski w czasie II wojny światowej, nie może godzić się na taki sposób prowadzenia polityki - powiedział premier.

Komentując decyzję o podpisaniu ustawy, prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że nie zamyka ona drogi do odszkodowań dla dawnych właścicieli, którzy nadal mogą korzystać z postępowań cywilnych. Podkreślił też, że łączenie ustawy z Zagładą budzi jego "stanowczy sprzeciw".

Nowelizacja Kpa wynika z konieczności dostosowania prawa do wyroku TK sprzed sześciu lat. W maju 2015 r. Trybunał orzekł, że przepis kodeksu w obecnym brzmieniu - pozwalający orzec o nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa nawet kilkadziesiąt lat po tej decyzji - jest niekonstytucyjny.