Posiedzenie komisji administracji i spraw wewnętrznych zostało zwołane na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i PSL-Koalicji Polskiej.
Uzasadniając wniosek o zwołanie komisji poseł KO Piotr Borys wskazał, że to, co widać na zdjęciach i nagraniach pokazujących przebieg interwencji wzbudza wiele wątpliwości. – pytał.
Dopytywał też, czy policja jest dzisiaj wystarczająco przeszkolona do reagowania w podobnych sytuacjach, które mają miejsce w Polsce. – dodał.
Poseł wspomniał też, że "policyjne komunikaty nie pokrywały się z rzeczywistością". – mówił.
- podkreślał Borys.
Komendant główny policji gen. Jarosław Szymczyk stwierdził, że "wszyscy mamy świadomość, że doszło do ogromnej tragedii". – mówił.
Film z interwencji
Podkreślił, że film z interwencji "pokazuje pewien obraz, ale nie daje odpowiedzi na pytanie, na ile działania policjantów mogły przyczynić się do śmierci Bartosza S.". - powiedział komendant. Zaznaczył, że jeśli wnioski te "potwierdzą, że policjanci przyczynili się do zgonu tego młodego człowieka, poniosą właściwe konsekwencje".
Pełnomocniczka rodziny Bartosza S. mecenas Renata Kolerska zaprzeczyła rzetelności ustaleń przedstawionych przez policję. – mówiła. Dodała, że rodzina Bartosza S. jest rozgoryczona i nie ma zaufania do przeprowadzanych czynności.
Drugi z pełnomocników pokrzywdzonych radca prawny Wojciech Kasprzyk pytał z kolei, czy opinia biegłych medycyny sądowej nie daje już podstaw do tego, by zawiesić funkcjonariuszy.
Ojciec Bartosza S.: Dla mnie to było zwykłe morderstwo
Głos zabrał także obecny na posiedzeniu komisji ojciec Bartosza S. – mówił wskazując, że żaden z policjantów biorących udział w interwencji nie podjął reanimacji.
Mężczyzna mówił też o sposobie, w jaki rodzina dowiedziała się o śmierci ich syna oraz o wizycie funkcjonariuszy w ich domu kilka godzin po zdarzeniu, podczas której policjanci próbowali odebrać jednej z osób z rodziny telefon z nagraniem interwencji wykręcając jej przy tym ręce.
Poseł Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę na nieobecność podczas komisji przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – mówił. Jego zdaniem policja nie wyciągnęła też żadnych wniosków ze sprawy Igora Stachowiaka, który w maju 2016 roku zmarł na wrocławskim komisariacie. – zauważył.
Poseł Robert Kropiwnicki (KO) dopytywał z kolei o czynności podejmowane przez policjantów wobec Bartosza S. oraz o użyte przez nich środki. Pytał m.in., dlaczego nie użyto paralizatora, czy kajdanek na nogi oraz o szkolenia policjantów. – mówił.
Odpowiadając na te pytania gen. Szymczyk powiedział, że policja dwukrotnie zwróciła się do prokuratury o wgląd do materiałów postępowania i dwukrotnie odmówiono jej takiej zgody. – tłumaczył.
Zaznaczył też, że dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, co było faktyczną przyczyną śmierci mężczyzny. – powiedział. Generał Szymczyk dodał też, zatrzymany rozerwał kajdanki zespolone, co – jak mówił - świadczy o sile, jaką dysponował 34-latek w momencie interwencji. – dodał.
Zapewnił też, że wnikliwie wyjaśni tryb zabezpieczania telefonu komórkowego.
Do śmierci 34-letniego Bartosza S. doszło 6 sierpnia w Lubinie na Dolnym Śląsku. Z opublikowanych dotąd relacji ratownika wynika, że zgon mężczyzny stwierdzono już na ul. Traugutta. Jak tłumaczył, z tego powodu ratownicy nie podejmowali też żadnych czynności resuscytacyjnych. Policja z kolei utrzymuje, że w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników, zachowane były jego funkcje życiowe.
Śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Decyzją Prokuratury Krajowej śledztwo zostało następnie przekazane Prokuraturze Okręgowej w Łodzi.