Prowadzone przez wewnętrzną komisję postępowanie ma wyjaśnić sprawę zniszczonych dokumentów, znalezionych w toalecie Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego w Katowicach, krótko po tym, gdy w regionalnym sejmiku doszło do zmiany władzy. Jak dotąd sprawa nie została zgłoszona organom ścigania.
Jak informowały media, firma sprzątająca znalazła 15 worków urzędowych pism przepuszczonych przez niszczarkę, a 12 worków, znalezionych przez sprzątaczkę w toalecie, zawierało zniszczone już dokumenty. W trzech kolejnych workach znaleziono dokumenty, które były w całości.
Jak powiedział PAP rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Sławomir Gruszka, "zawartość tych trzech worków wskazywała, że były to rzeczy od pani (b. członek zarządu województwa, Izabeli - PAP) Domogały. Było tam kilka dokumentów, które powinny być zarchiwizowane". - poinformował Sławomir Gruszka.
Do zarzutów w rozmowie z PAP odniosła się Beata Białowąs. - przekazała.
Jak przypomina, decyzja o przejściu na stronę opozycji przez marszałka Jakuba Chełstowskiego spowodowała, że złożyła ona rezygnację i odeszłam z zarządu. - podkreśliła Białowąs. - dodała.
- przekazała Białowąs.
- zapowiedziała.
PiS straciło władzę w sejmiku śląskim
Ponad tydzień temu Prawo i Sprawiedliwość straciło większość w Sejmiku woj. Śląskiego. Po utworzeniu przez marszałka regionu Jakuba Chełstowskiego i trojga dotychczasowych radnych PiS klubu "Tak! Dla Polski", głosowali oni z dotychczasową opozycją, wybierając nowy zarząd województwa. Stanowisko stracił m.in. wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej wicemarszałek Wojciech Kałuża, którego porozumienie z PiS przed czterema laty dało tej partii władzę w regionie.