Chcą także powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy, zwrócenia się do NATO o ujawnienie zdjęć satelitarnych ostatniej fazy lotu samolotu, który rozbił się rok temu pod Smoleńskiem. Zapowiadają, że nie opuszczą namiotu przed Pałacem Prezydenckim dopóki ich postulaty nie zostaną spełnione.

Reklama

"Będziemy trwać do skutku, do spełnienia tych postulatów lub do momentu, gdy nam sił starczy" - powiedziała dziennikarzom prezes Stowarzyszenia, autorka filmu "Solidarni 2010" Ewa Stankiewicz. Podkreśliła, że straż miejska próbowała "zepchnąć, przegonić" ich sprzed Pałacu. "W tym momencie podnieśliśmy ten namiot i spacerowaliśmy po Krakowskim Przedmieściu, ucząc się od Drzymały. Wędrowaliśmy z namiotem i straż miejska nas zostawiła" - dodała.

Zaapelowała do osób o podobnych poglądach o przyłączenie się do protestu. "Białe miasteczko ma tutaj swoje uzasadnienie. (...) Nie ma takiego drugiego państwa, które zgodziłoby się na takie upokorzenie, na oddanie suwerenności swojego kraju, czego dopuścił się nasz premier. My musimy reagować" - podkreśliła.

"Nie podoba nam się sytuacja, w której główne dwa dowody: wrak Tupolewa i czarne skrzynki są ciągle w rękach rosyjskich; sytuacja, w której prezydent Komorowski pokazał, że nie potrafi reagować jak prawdziwy mąż stanu; w sytuacji podmienienia tablic, zakłamania historii (...) - w tym dniu Komorowski nie reaguje, za to spotyka się z (prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem) i składa cześć ofiarom pod brzozą" - powiedział członek stowarzyszenia Samuel Rodrigo Pereira.



Stankiewicz zaznaczyła także, że stowarzyszenie "Solidarni 2010" nie jest partią, ale organizacją pozarządową. "W mediach czytaliśmy, że chcąc uczcić ofiary katastrofy, jesteśmy zwolennikami PiS-u. Na siłę próbuje się ludzi upolitycznić i tym samym odstrasza się zwykłych ludzi, którzy chcieliby tu przyjść, a nie chcą być utożsamiani z żadną partią" - dodał Pereira.

"Nie chcemy pozwolić na demolkę naszego państwa, którą uprawia Donald Tusk. To nie ma nic wspólnego z żadną partią ani walką polityczną. Tu się kończy polityka. To jest coś więcej niż polityka - to upomnienie się o polskie państwo. Chodzi o to, że śledztwo ws. śmierci polskiego prezydenta prowadzi Rosja. Rosja, która morduje niezależnych dziennikarzy, Rosja która wysadza budynki z własnymi obywatelami. Rosja, która dokonuje zamachów terrorystycznych na własnych obywatelach" - podkreśliła Stankiewicz.

Poinformowano, że na stronie http://onepoland.eu zbierane są podpisy o powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. "Solidarni 2010" chcą ich zebrać 1 mln a potem złożyć je w Komisji Europejskiej. Na stronie jest informacja, że zebrano ponad 400 tys. podpisów.

Manifestujący protestują też przeciwko sprzątaniu Krakowskiego Przedmieścia z przyniesionych tam w niedzielę zniczy i kwiatów.

W niedzielę, w rocznicę katastrofy smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim przez cały dzień gromadzili się ludzie, wielu z flagami przepasanymi kirem. Na ulicy ustawiano także zapalone znicze. Po południu według szacunków policji zebrało się ok. 7 tys. osób. Przed Pałac przyszli m.in. przedstawiciele Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wieczorem zakończył się tam też "marsz pamięci", w którym wzięło udział ok. 6 tys. osób, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński.