Amerykański samolot z Miami złamał się na pół przy lądowaniu w stolicy Jamajki. Służby ratunkowe w Kingston ewakuowały pasażerów, niektórzy z nich są przewożeni karetkami do szpitali. Według mediów, 40 osób jest rannych. Ale linie lotnicze twierdzą, że maszyna tylko "zjechała z pasa".
Informacje o rannych przekazywane przez władze portu lotniczego w Kingston potwierdzają jamajskie media. Podają, że nikt nie zginął, ale są ranni, którzy trafili pod opiekę lekarzy.
Lotem numer 331 z amerykańskiego Miami na Florydzie do stolicy Jamajki było około 140 pasażerów. "Zwykle na pokładzie jest około 140 pasażerów. Także tym razem maszyna była prawie pełna" - powiedział rzecznik American Airlines. Charley Wilson zapewnia, wbrew słowom władz lotniska, że nikt nie odniósł obrażeń, a samolot tylko zjechał z pasa przy lądowaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl