W rozmowie z PAP, przeprowadzonej z okazji przypadającej w środę 35. rocznicy podpisania między Polską a Niemcami Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, Hofreiter ocenił, że jednym z największych problemów w dwustronnych relacjach jest "sposób, w jaki część polskich polityków wykorzystuje strach przed Niemcami w wewnętrznej kampanii politycznej".
Niemiecki polityk: Na naszych relacjach z Warszawą ciążą wyniki AfD
To nie ma nic wspólnego z samymi Niemcami, działaniami Berlina. To wewnętrzny mechanizm kampanii. Byłoby pomocne, gdyby politycy w Polsce nie wykorzystywali sąsiednich krajów do wewnętrznej walki, by zdobyć więcej wyborców kosztem interesów bezpieczeństwa kraju – powiedział polityk Zielonych. Zaznaczył, że na relacjach z Warszawą ciążą wysokie wyniki sondażowe prawicowo-populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD).
Niemiecki polityk: Nasz rząd powinien zapewnić zadośćuczynienia dla polskich ofiar
Zdaniem Hofreitera dla poprawy relacji rząd kanclerza Friedricha Merza powinien zapewnić finansowe zadośćuczynienie dla polskich ofiar nazistowskiego terroru i okupacji oraz przyspieszyć prace w sprawie pomnika w Berlinie upamiętniającego polskie ofiary. Debata o zadośćuczynieniach "jest blokowana przez większość aktorów politycznych w Niemczech" – powiedział.
Zadośćuczynienia to więcej niż symbol. Niektóre ofiary są naprawdę ubogie, potrzebują pomocy. To źle, że niemiecki rząd nie podejmuje tutaj działań – ocenił Hofreiter. Pytany, co może zrobić w tej sprawie Bundestag, odpowiedział, że sprawa mogłaby zostać przeforsowana w komisji budżetowej, ale to zależy od partii koalicyjnych – CDU/CSU i SPD.
W grudniu 2025 roku premier Donald Tusk powiedział podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Berlinie w kontekście zadośćuczynień, zwracając się do strony niemieckiej: "Pospieszcie się". Strona niemiecka nie podjęła działań; wśród powodów nieoficjalnie wymienia się sprzeciw szukającego oszczędności wicekanclerza, ministra finansów Larsa Klingbeila.
Hofreiter sceptycznie podchodzi do pomysłu finansowania w większym stopniu przez Niemcy byłych niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady znajdujących się na terytorium Polski. Przypomniał, że Niemcy przekazują już środki m.in. poprzez fundacje. Trzeba o tym rozmawiać, ale uważam, że musimy być naprawdę ostrożni, bo w momencie, gdy coś jest opłacane, szybko pojawiają się pytania o wpływy. Dlatego nie jestem taki pewien, czy nawet strona polska byłaby w pełni zadowolona z tego (rozwiązania – PAP). Polegałbym na ludziach, którzy zajmują się miejscami pamięci – argumentował.
Niemiecki polityk: Powinniśmy utworzyć wspólne zgromadzenie parlamentarne z Polską
Przewodniczący komisji Bundestagu ds. UE za słuszny pomysł uznał natomiast utworzenie polsko-niemieckiego zgromadzenia parlamentarnego, na wzór organu, jaki w 2019 roku utworzyły Niemcy i Francja.
To dobry pomysł i nie powinien być wyłącznie symboliczny, powinien także przynosić efekty (...) np. w projektach dotyczących transportu. Nadal mamy problem z kolejami, bardziej po stronie niemieckiej niż polskiej – ocenił. Jak podkreślił, jeśli "wspólny organ zdecyduje, że dane projekty powinny zostać zrealizowane, to jest bardzo prawdopodobne, że rzeczywiście zostaną".
Niemiecki polityk: Takie rozmowy nie powinny odbywać się bez premiera Tuska
Hofreiter jednoznacznie opowiedział się za włączeniem Polski do rozmów krajów E3 (Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec) dotyczących wojny Rosji przeciw Ukrainie. Takie rozmowy nie powinny odbywać się bez premiera (Donalda) Tuska i Polski – wezwał. Aby stawić czoła rosyjskiej agresji, Europejczycy muszą ściśle ze sobą współpracować, zwłaszcza gdy USA nie są już wiarygodnym partnerem – dodał.
Pytany o konsultowaną z Bundestagiem propozycję Merza, by przejściowo zapewnić Ukrainie udział w niektórych instytucjach UE, ale bez prawa głosu, Hofreiter odparł, że "pomysł Merza to pierwszy dobry krok, ale nie powinno i nie może stać się tak, że członkostwo hybrydowe zastąpi pełne członkostwo”. - Ostatecznym celem musi być pełne członkostwo" – podkreślił.
Niemiecki polityk: Ukraina w UE leży w naszym interesie bezpieczeństwa
Zdaniem polityka "członkostwo Ukrainy (w UE – PAP) jest możliwe i konieczne nie tylko dla Ukrainy, lecz także UE".
Ukraina ma ogromne doświadczenie w walce z rosyjską armią. To kraj z największym doświadczeniem w walce z dronami w Europie i w całym świecie zachodnim. Jest to więc także w naszym interesie bezpieczeństwa – ocenił.
Niemiecki polityk: Niektórzy z AfD zachowują się jak szpiedzy czy zdrajcy
W kontekście Ukrainy Hofreiter zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony AfD, która "jest bardzo blisko Rosji". Kilka prominentnych postaci AfD pojechało ostatnio do Petersburga (na forum ekonomiczne – PAP). Jeśli chodzi o AfD, niemieckie środowisko bezpieczeństwa powinno jeszcze uważniej przyjrzeć się temu, co robią (politycy tej partii - PAP). Uważam, że kilku z nich jest bardzo blisko Rosji, bardzo blisko Chin. Twierdzę, że kilku z nich zachowuje się jak agenci zagranicznych dyktatur działający przeciw interesowi Niemiec, jak szpiedzy czy zdrajcy państwa – powiedział.
Niemiecki polityk: Algorytmy nie są uczciwe, promują ekstremizm
Rozmówca PAP wyraził przekonanie, że rosnące notowania w sondażach AfD zawdzięcza temu, że rząd skupia się na tematach związanych z migracją. By ograniczyć wzrost popularności AfD, Hofreiter proponuje "demokratyczne uregulowanie portali społecznościowych". Algorytmy nie są uczciwe, promują ekstremizm i działają tam zagraniczni aktorzy – powiedział.