Dziennik Gazeta Prawana logo

"Musicie nam dać taki produkt jak Rolls-Royce". Tak zięć Trumpa robi biznes na wojnie

Jared Kushner
Jared Kushner/PAP Archiwalny
Zięć Donalda Trumpa Jared Kushner, emisariusz prezydenta USA Steve Witkoff oraz znakomity katarski dyplomata i mediator Ali Al Thawadi przekuli ofertę biznesową Ameryki skierowaną do irańskiego reżimu w kruche porozumienie z Teheranem – spostrzega we wtorek publicysta "Washington Post" David Ignatius.

Powołując się na osoby znające przebieg negocjacji z Iranem, autor, znawca Bliskiego Wschodu, pisze, że pertraktacje prowadzone przez wysłanników Trumpa miały charakter biznesowy. Zarówno Kushner, jak i Witkoff, to nie dyplomaci lecz inwestorzy, którzy raczej targowali się, niż prowadzili rokowania – podkreśla Igantius.

Produkt jak Rolls-Royce

Gdy Kushner spotkał się w kwietniu z głównym irańskim negocjatorem Mohammadem Bagherem Ghalibafem, który jest też przewodniczącym parlamentu Iranu, powiedział mu: "Jeśli chcecie uzyskać cenę jak za Rolls-Royce'a, musicie nam dać taki produkt jak Rolls-Royce" – zdradził autorowi amerykański urzędnik zaangażowany w negocjacje.

Setki miliardów dolarów w grze

Innymi słowy – wyjaśnia publicysta – Waszyngton zaoferował Teheranowi setki miliardów dolarów w zamian za odblokowanie Cieśniny Ormuz, wstrzymanie wzbogacania uranu na 20 lat i powstrzymanie się od eksportowania swojej islamskiej rewolucji.

Dokładniej rzecz ujmując, USA zaproponowały plan dokapitalizowania Iranu na sumę 300 mld dolarów poprzez prywatne inwestycje w modernizowanie kraju. Kushner powiedział na przykład, że irańska państwowa firma będąca producentem i dystrybutorem ropy i gazu może stać się większa niż saudyjski koncern Saudi Aramco, jeśli tylko Teheran zaprzestanie swej "rewolucyjnej" działalności – przekazał rozmówca Ignatiusa.

Najtwardsi spośród twardogłowych

"I tu powinien uruchomić się zdrowy sceptycyzm. Przywódcy Iranu to najtwardsi spośród twardogłowych. (...) Interesuje ich zemsta, a nie wykup wspomagany dźwignią finansową" – ostrzega publicysta.

Zapewne negocjacje przyniosły rezultaty dlatego, że mediatorem był Al Thawadi, minister ds. strategicznych w gabinecie powszechnie szanowanego premiera Kataru Mohammeda bin Abdulrahmana as-Saniego. To Thawadi wniósł do rozmów głębokie zrozumienie Bliskiego Wschodu, kultury Iranu, a nawet jego biurokratycznych procedur, które dało mediatorom pole manewru - relacjonuje autor.

Więcej pytań niż odpowiedzi

Ocenia jednak, że ogłoszone w niedzielę osiągnięcie porozumienia z Iranem, to nie koniec konfliktu, a raczej "krok pośredni" w staraniach o porozumienie końcowe, do którego może nie dojść. Trump jednak liczy na to, że będzie ono początkiem "zdumiewającej transformacji" Iranu w państwo nowoczesne. Na razie – kontynuuje – przestawione ramy umowy pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi.

Ignatius cytuje bliskiego doradcę Trumpa, który ocenia, że porozumienie jest "na razie nierozstrzygające, w tym sensie, że nie można go nazwać wielkim sukcesem, i nie można powiedzieć, że jest porażką".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj