Lot rosyjskich bombowców trwał prawie cztery godziny i nie odnotowano w tym czasie żadnych incydentów. Samoloty były monitorowane przez państwa NATO. Jak przekazała Moskwa, loty miały charakter planowych patroli nad wodami międzynarodowymi.
Komunikat rosyjskiego MON
Jak podano w podano w komunikacie prasowym rosyjskiego Ministerstwa Obrony, który opublikowała państwowa agencja prasowa TASS, na niektórych odcinkach trasy lotu samoloty były eskortowane również przez myśliwce z innych państw.
Przedstawiciele rosyjskiego Ministerstwa Obrony podkreśli że ich załogi lotnictwa dalekiego zasięgu regularnie wykonują loty nad neutralnymi wodami Oceanu Arktycznego, Północnego Atlantyku, Oceanu Spokojnego, Morza Czarnego i Morza Bałtyckiego. Zapewnili, że wszystkie loty odbywają się zgodnie z zasadami korzystania z międzynarodowej przestrzeni powietrznej.
Bombowce symulują uderzenia rakietowe
Start bombowców odbył się z lotniska Olenja na Półwyspie Kolskim około godziny 7 rano. Samoloty obrały kurs nad Bałtyk, gdzie na wysokości Łotwy zawróciły. Maszyny te symulują w ten sposób uderzenia rakietowe na wyznaczone cele. Bombowcom towarzyszyły myśliwce NATO realizujące zadania w ramach Baltic Air Policing.
Takie misje nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego są często przeprowadzane przez rosyjskie siły lotnicze. Podczas każdej z nich loty są monitorowane przez siły NATO.
Jak podaje Defence 24.pl, Tu-22M3 to naddźwiękowe bombowce, które służą do ataków z wykorzystaniem pocisków Ch-22/32 oraz bomb grawitacyjnych. Pierwotnie miały one atakować amerykańskie grupy lotniskowcowe. Te maszyny były regularnie wykorzystywane do atakowania celów na Ukrainie, jednak ze względu na niedostateczną liczbę pocisków częstotliwość ich użycia zmniejszyła się.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
