"Odwołanie popularnego ministra obrony Mychajła Fedorowa wywołało falę oburzenia. Nominacja dla jego sojusznika Drapatego na naczelnego dowódcę sił zbrojnych sprawia wrażenie, jakby prezydent chciał skorygować wcześniejszą błędną decyzję" – zauważa "Sueddeutsche Zeitung".
Niemcy: Nowoczesne zarządzanie zamiast sowieckiej szkoły
Zamiast Ołeksandra Syrskiego, skłóconego z Fedorowem przedstawiciela "dawnej sowieckiej szkoły wojskowej", ukraińską armią pokieruje w przyszłości 43-letni Mychajło Drapaty, który "wspiera technologiczne innowacje, preferuje hierarchie poziome i nie tylko wydaje rozkazy swoim podwładnym, lecz także słucha, co mają do powiedzenia".
Niemcy: Decyzja Zełenskiego świadczy o sile ukraińskiej demokracji
Decyzja Zełenskiego w sprawie Drapatego "świadczy o sile ukraińskiej demokracji" – ocenia "SZ". W czasie wojny wcale nie jest oczywiste, że prezydent "słucha narodu, który domaga się dymisji doświadczonego i lojalnego dowódcy (Syrskiego – PAP)".
Dziennik ostrzega jednak przed "niemal niepohamowanym entuzjazmem", widocznym w Ukrainie po nominacji Drapatego. Zdaniem "SZ" jest to "symptom niebezpiecznej tendencji" w ukraińskim społeczeństwie – "w przeszłości jednostki często traktowane były jak zbawcy, a ich słabości pomijano".
Zdaniem gazety decydującą rolę mają struktury, a nie osoba na szczycie armii. Wojskowo-zawodowe kwalifikacje Drapatego nie budzą wątpliwości, ale jako wódz naczelny musi on pokazać, że ma także strategiczne zdolności i potrafi przeprowadzić konieczne reformy. "Problemy z mobilizacją nie rozwiążą się tylko dlatego, że nowy dowódca robi bardziej sympatyczne wrażenie (niż poprzednik – PAP)" – pisze w konkluzji komentator "SZ".
Niemcy: W tej sytuacji Zełenski nie mógł zatrzymać Syrskiego
Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Zełenski spełnił jeden z postulatów demonstrantów, ale polityczny kryzys wywołany dymisją Fedorowa nie został jeszcze przezwyciężony.
Powodem, dla którego prezydent Ukrainy dokonał zmiany na stanowisku naczelnego wodza, były nie tyle demonstracje przeciwko dymisji Fedorowa, co raczej "hymny pochwalne wysokich rangą wojskowych pod adresem zwolnionego". Wojskowi zajęli jasne stanowisko, opowiadając się za ministrem, a przeciwko Syrskiemu. Konflikt pokazał, że linia podziału przebiega nie między ministerstwem obrony a armią, lecz w poprzek sił zbrojnych. "W tej sytuacji Zełenski nie mógł zatrzymać Syrskiego" – ocenił komentator "FAZ".
Nominacja Drapatego, który publicznie krytykował zwolnienie Fedorowa, jest "spełnieniem jednego z postulatów demonstrantów, ale tylko jednego". Aby przezwyciężyć polityczny kryzys, Zełenski musi teraz "włączyć Fedorowa do swojej drużyny, dając mu realne kompetencje" – ocenia gazeta. "Przyszłość Fedorowa pokaże, jaki wpływ zamierza Zełenski dać siłom, które krytykują skostniałe struktury i tradycyjne korupcyjne układy w ukraińskiej polityce" – pisze w podsumowaniu komentator "FAZ".
Niemcy: Syrski symbolem niezwykłej brutalności wobec żołnierzy
"Tageszeitung" ("TAZ") podziela z kolei pogląd, że demonstrantom w Kijowie chodziło o "coś znacznie bardziej zasadniczego" niż tylko decyzję personalną. Nazwisko Syrskiego stało się najwidoczniej "symbolem niezwykle brutalnego obchodzenia się z żołnierzami" – zauważa.
Zdaniem komentatora "TAZ" traktowanie poborowych podczas rekrutacji jest więcej niż wątpliwe i bardziej przypomina "polowanie na ludzi". "Nikt nie neguje tego, że Kijów znajduje się pod wojskową presją. Jednak niezależnie od tego jak silna jest presja, takie metody (...) w Ukrainie powinny należeć do przeszłości" – czytamy w "TAZ". Zdaniem gazety protesty uliczne w Ukrainie, których uczestnicy domagają się przywrócenia zwolnionego ministra obrony, będą kontynuowane.
Niemcy: Zełenski powinien lepiej znać swoich obywateli
"Ukraińskie społeczeństwo obywatelskie okazuje się zaskakująco odporne. To dzięki temu Ukraina od ponad czterech lat stawia czoło agresorowi, Rosji. Zełenski powinien lepiej znać swoich obywateli. Czy tym razem odrobi lekcję – zobaczymy" – czytamy w konkluzji.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
