Dziennik.pl logo

Prof. Richie: codzienność w powstańczej Warszawie - odwodnienie, głód i brak snu

Pomnik Powstania Warszawskiego
Pomnik Powstania Warszawskiego/Shutterstock
"Codzienność w powstańczej Warszawie była piekłem. Ścieki i gnijące ciała zanieczyszczały otoczenie, cywile byli pozbawiani schronienia, cierpieli z powodu odwodnienia, głodu i braku snu" - powiedziała PAP prof. Alexandra Richie, historyczka, autorka książki "Warszawa 1944. Tragiczne powstanie".

Prof. Richie pytana przez PAP, co doskwierało ludziom w powstańczej Warszawie bardzie - głód i brak wody czy hałas bombardowań i brak snu, odpowiedziała: "wszystkie te czynniki, a także wiele innych, drastycznie wpływały na los ludzi walczących o przetrwanie".

"Hitler nie pozwolił cywilom na opuszczenie miasta"

"Hitler nie pozwolił cywilom na opuszczenie miasta. Dla osób uwięzionych w dzielnicach takich jak Stare Miasto - co genialnie opisał Miron Białoszewski - codzienność była prawdziwym piekłem. Niemcy systematycznie niszczyli infrastrukturę, pozbawiając mieszkańców jakiegokolwiek bezpiecznego schronienia, a ścieki i gnijące ciała zanieczyszczały otoczenie. Cywile przemieszczali się z jednej piwnicy do drugiej, cierpiąc z powodu skrajnego odwodnienia, głodu i braku snu" - podkreśliła.

"Niemcy odcięli wodociągi"

Zwróciła uwagę, że "jedną z rzeczy, którą wszyscy wspominają, jest brak wody". "Można przetrwać wiele dni w ciemnościach, podczas nalotów bombowych lub bez jedzenia, ale nie da się przeżyć bez wody. Niemcy odcięli miejskie wodociągi już na początku powstania, a lokalne ujęcia były bezlitośnie bombardowane. Warszawiacy wykopali ponad 90 studni na podwórkach kamienic, ale one również stawały się celami ataków. Gdy dziś spacerujemy po uliczkach Starego Miasta, trudno nam wyobrazić sobie, przez co przechodzili ówcześni mieszkańcy stolicy" - zaznaczyła historyczka.

Od tego zależały szanse na przeżycie w powstańczej Warszawie

Dopytywana, czy status majątkowy, posiadane złoto, dolary, towary na wymianę, decydowały o przetrwaniu, wyjaśniła, że "w pierwszych dniach posiadanie kosztowności czy rzeczy, które można było wymienić na żywność, pomagało przetrwać". "Jednak charakter tego konfliktu, wszechobecna destrukcja, masowe mordy oraz przymusowa ewakuacja ludności szybko odebrały lepiej sytuowanym jakiekolwiek fory. Szanse na przeżycie zależały przede wszystkim od tego, w której dzielnicy się akurat znajdowało. Jeśli ktoś miał pecha i znalazł się w samym środku rzezi na Woli, jego szanse na ratunek były minimalne. Z kolei w innych rejonach miasta, na przykład w niektórych częściach Śródmieścia, sytuacja na samym początku powstania wyglądała stosunkowo bezpieczniej" - dodała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Beata Zatońska
oprac. Beata Zatońska

Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProf. Richie: codzienność w powstańczej Warszawie - odwodnienie, głód i brak snu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj