Cicha groźba z dna oceanu
W samym sercu oceanicznej układanki leży system zoptymalizowany przez naturę przez tysiąclecia - AMOC, czyli Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna. To potężna magistrala ciepła, która bez przerwy tłoczy gorące masy wodne z rejonów równikowych wprost w stronę Północnego Atlantyku.
"AMOC można porównać do ogromnego pasa transmisyjnego, który transportuje ciepło między tropikami a północnym Atlantykiem. Ciepłe i słone wody płyną na północ, a po drodze oddają do atmosfery wielkie ilości energii" - podaje portal polskioserwator.
To właśnie tej gigantycznej "wodnej kaloryferii” Europa Północno-Zachodnia i Wyspy Brytyjskie zawdzięczają swój dotychczasowy, wyjątkowo łagodny i sprzyjający życiu klimat. Gdy schłodzona i zagęszczona woda opada na dno, rusza w drogę powrotną na południe, domykając cykl, który stabilizuje pogodę na całym świecie.
Słodka woda zagraża "silnikowi” klimatu
Ten wypracowany mechanizm zaczyna się jednak zacinać. Wraz z postępującym globalnym ociepleniem, do północnych rejonów oceanu trafiają ogromne ilości słodkiej wody. Odpowiadają za to głównie topniejące lodowce Grenlandii oraz nasilające się opady deszczu. "Topnienie lodowców Grenlandii oraz większe opady zwiększają ilość słodkiej wody trafiającej do północnego Atlantyku. Słodka woda jest lżejsza od słonej, dlatego utrudnia opadanie zimnych mas wodnych, które napędza całą cyrkulację - czytamy.
Eksperci nie mają wątpliwości - słabsze opadanie mas wodnych hamuje cały system. Wyraźnym dowodem na to, że układ traci moc, jest tzw. "zimna plama" obserwowana na południe od Grenlandii. To unikalny obszar na mapie świata, który ociepla się znacznie wolniej niż reszta globusa, co stanowi czytelny sygnał ostrzegawczy wysyłany przez ocean.
Co czeka Europę i resztę świata?
Konsekwencje osłabienia cyrkulacji AMOC odczujemy wszyscy, i to znacznie szybciej, niż mogłoby się wydawać. Nawet jeśli system nie zatrzyma się całkowicie, zmiana jego tempa zdemoluje znane nam dotąd wzorce pogodowe.
"Eksperci przewidują, że oznacza to większe ryzyko ekstremalnych zjawisk, w tym fal upałów latem oraz chłodniejszych i bardziej niestabilnych zim. Zmianie mogą ulec również szlaki burz i rozkład opadów" - podano.
Skutki tych przetasowań przekroczą granice Starego Kontynentu. Zaburzenia na Atlantyku uderzą w światowe rolnictwo - dostawy wody i plony setek milionów ludzi w Afryce Zachodniej czy rejonie Amazonii staną pod wielkim znakiem zapytania, prowadząc do rewolucji w cyklach opadowych i monsunach.
Źródło: Polski obserwator
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
