Dziennik.pl logo

Protesty w Hiszpanii, Portugalii i we Włoszech. Doszło do starć z policją

Protest w Lizbonie w Portugalii
Protest w Lizbonie w Portugalii/PAP/EPA
W Portugalii oddziały szturmowe policji użyły w niedzielę rano siły w celu usunięcia demonstrantów protestujących w centrum Lizbony i Porto przeciwko wysokim cenom wynajmu mieszkań. W Hiszpanii, w centrum Barcelony grupa ponad 600 demonstrantów wywołała zamieszki. Dominująca wśród protestujących młodzież rzucała w policję kamieniami, niszczyła mienie publiczne oraz plądrowała sklepy. Demonstrowano pod hasłami "walki z systemem" i reform w szkolnictwie wyższym. We Włoszech natomiast 380 osób zostało zatrzymanych w sobotę podczas protestów przeciw rządowi i wysokim kosztom życia. W Rzymie, Mediolanie i Turynie doszło do starć demonstrantów z policjantami.

Protesty w Portugalii

Pomimo trwających ponad dwie godziny pertraktacji z policją i ostrzeżeń służb bezpieczeństwa o możliwości użycia siły, manifestanci odmówili usunięcia kilkudziesięciu namiotów nielegalnie rozbitych przy lizbońskim placu Rossio oraz placu Jana I Dobrego w Porto, gdzie od kilku dni prowadzone są protesty.

Podczas policyjnych akcji przeprowadzonych niemal równocześnie w Lizbonie i Porto funkcjonariusze użyli wobec stawiających opór demonstrantów pałek, paralizatorów oraz strzelali w powietrze gumowymi kulami. Niektórzy policjanci użyli też wytresowanych psów. Z relacji mediów wynika, że kilka osób podczas policyjnej interwencji zostało lekko rannych, a kilkanaście zostało zatrzymanych.

W Lizbonie większość z około 300 manifestantów rozbiegła się po ulicach stołecznej starówki. Część z nich ustawiała bariery z pojemników na śmieci, aby utrudnić policji interwencję.

Sobotnie starcia z policją w centrum Lizbony i Porto to kolejna odsłona trwających w Portugalii od 10 października protestów przeciwko wysokim cenom wynajmu mieszkań oraz rosnącym kosztom życia.

Protesty w Hiszpanii

Jak przekazała katalońska policja, tzw. Mossos d’Esquadra, służby bezpieczeństwa zatrzymały około 100 manifestantów, wśród których blisko 30 stanowią nieletni. Protest, jak przekazała policja, został zwołany spontanicznie w mediach społecznościowych przez grupę katalońskich studentów, którzy wieczorem przybyli do centrum Barcelony.

W trakcie demonstracji manifestanci niszczyli sygnalizację świetlną, wybijali witryny w sklepach i plądrowali je, a także ustawiali na ulicach bariery z podpalonych pojemników na śmieci.

W rozmowie z mediami część uczestników zamieszek tłumaczyła agresywne zachowanie “koniecznością walki z systemem” oraz “działanie na rzecz ustanowienia w pełni publicznego szkolnictwa wyższego”. Z kolei władze miasta zapowiedziały, że pociągną do odpowiedzialności finansowej ujętych manifestantów.

Nie zostawimy tego w taki sposób; wyciągniemy konsekwencje wobec dorosłych i nieletnich wandali. Pokryją oni z własnej kieszeni straty, do których doprowadzili – zapowiedział burmistrz Barcelony Jaume Collboni.

W sobotę na terenie Hiszpanii odbyło się kilka demonstracji. Największa manifestacja przeszła przez centrum Madrytu z postulatem podwyżek emerytur.

Protesty we Włoszech

Dziewięć zatrzymanych osób trafiło do aresztu, a pozostałe - na komendy policji do wyjaśnienia, i tam zostały spisane. Tysiące policjantów przy wsparciu wojska patrolowały ulice miast.

W centrum Mediolanu grupa protestujących próbowała sforsować policyjne blokady podczas demonstracji z udziałem ponad około 10 tys. osób, w większości młodych. Niektórzy właściciele sklepów położonych na trasie przemarszu zamknęli je z obawy przed starciami.

Około 200 studentów i uczniów uczestniczyło w wiecu przed mediolańskim Teatro Strehler. Na niesionych przez nich transparentach widniały hasła solidarności z protestującą młodzieżą we Francji. Ogółem w stolicy Lombardii zorganizowano w sobotę kilka antyrządowych protestów.

Do starć z policją doszło w Rzymie w rejonie Koloseum, gdy manifestanci zmienili trasę i podeszli pod Łuk Konstantyna, gdzie przebywa zawsze wielu turystów. Wieczorem w centrum Wiecznego Miasta doszło do starć manifestantów z policją, która użyła hydrantów, by rozproszyć napierający tłum.

W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom.

Przed demonstracjami rzymska policja podczas prewencyjnych kontroli zatrzymała ponad 40 młodych osób z kominiarkami i innymi przedmiotami wskazującymi na zamiar udziału w zajściach.

W Turynie protestowały setki osób. Tam również doszło do incydentów - policjanci zostali obrzuceni butelkami i petardami. Funkcjonariusze użyli pałek i gazu łzawiącego.

W Bolonii demonstranci wznosili hasła przeciwko policjantom i rzucali petardami.

W Neapolu grupa protestujących nagrodziła brawami policjantów, gdy odsunęli kordon bezpieczeństwa o kilka metrów od trasy przemarszu. Demonstracja przebiegła spokojnie.

Wcześniej w sobotę mediolańska policja zatrzymała 30-letniego mężczyznę, założyciela tzw. Ruchu 17 Października, który po gwałtownych starciach w mieście w poprzednim tygodniu nawoływał na portalu społecznościowym do udziału w sobotnich demonstracjach. Postawiono mu zarzut podżegania do przemocy.

Media podały, że zatrzymanym jest 30-letni obywatel Włoch pochodzenia marokańskiego, badacz i były współpracownik jednej z największych krajowych gazet oraz think tanku ISPI.

Premier Giorgia Meloni na X podziękowała siłom porządkowych, które "pracowały, aby zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i prawo do pokojowego demonstrowania mimo prób podejmowanych przez część (...) osób, by sprowokować starcia i niepokoje". "Prawo do demonstrowania musi być zawsze zapewnione, podobnie jak prawo obywateli do bezpiecznego życia w ich miastach" - dodała szefowa rządu.

Przypomniała, że w minionych dniach rząd uchwalił dekret, by "zapewnić państwu skuteczniejsze narzędzia do zapobiegania przemocy i uniemożliwienia, by przestępcy i wichrzyciele mogli podpalić całe miasta". Dekret przewiduje wysokie kary za udział w aktach przemocy podczas manifestacji oraz możliwość prewencyjnego zatrzymania także osób nieletnich. Za szkody powstałe w wyniku aktów wandalizmu, których się dopuszczą, będą płacić ich rodzice. Meloni zaznaczyła, że nie ma miejsca dla tych, którzy "szukają jedynie starć i przemocy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Olga Skórko

Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrump: Chcemy wrócić do robienia interesów z Rosją i Ukrainą »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj