Protesty w Portugalii
Pomimo trwających ponad dwie godziny pertraktacji z policją i ostrzeżeń służb bezpieczeństwa o możliwości użycia siły, manifestanci odmówili usunięcia kilkudziesięciu namiotów nielegalnie rozbitych przy lizbońskim placu Rossio oraz placu Jana I Dobrego w Porto, gdzie od kilku dni prowadzone są protesty.
Podczas policyjnych akcji przeprowadzonych niemal równocześnie w Lizbonie i Porto funkcjonariusze użyli wobec stawiających opór demonstrantów pałek, paralizatorów oraz strzelali w powietrze gumowymi kulami. Niektórzy policjanci użyli też wytresowanych psów. Z relacji mediów wynika, że kilka osób podczas policyjnej interwencji zostało lekko rannych, a kilkanaście zostało zatrzymanych.
W Lizbonie większość z około 300 manifestantów rozbiegła się po ulicach stołecznej starówki. Część z nich ustawiała bariery z pojemników na śmieci, aby utrudnić policji interwencję.
Sobotnie starcia z policją w centrum Lizbony i Porto to kolejna odsłona trwających w Portugalii od 10 października protestów przeciwko wysokim cenom wynajmu mieszkań oraz rosnącym kosztom życia.
Protesty w Hiszpanii
Jak przekazała katalońska policja, tzw. Mossos d’Esquadra, służby bezpieczeństwa zatrzymały około 100 manifestantów, wśród których blisko 30 stanowią nieletni. Protest, jak przekazała policja, został zwołany spontanicznie w mediach społecznościowych przez grupę katalońskich studentów, którzy wieczorem przybyli do centrum Barcelony.
W trakcie demonstracji manifestanci niszczyli sygnalizację świetlną, wybijali witryny w sklepach i plądrowali je, a także ustawiali na ulicach bariery z podpalonych pojemników na śmieci.
W rozmowie z mediami część uczestników zamieszek tłumaczyła agresywne zachowanie “koniecznością walki z systemem” oraz “działanie na rzecz ustanowienia w pełni publicznego szkolnictwa wyższego”. Z kolei władze miasta zapowiedziały, że pociągną do odpowiedzialności finansowej ujętych manifestantów.
Nie zostawimy tego w taki sposób; wyciągniemy konsekwencje wobec dorosłych i nieletnich wandali. Pokryją oni z własnej kieszeni straty, do których doprowadzili – zapowiedział burmistrz Barcelony Jaume Collboni.
W sobotę na terenie Hiszpanii odbyło się kilka demonstracji. Największa manifestacja przeszła przez centrum Madrytu z postulatem podwyżek emerytur.
Protesty we Włoszech
Dziewięć zatrzymanych osób trafiło do aresztu, a pozostałe - na komendy policji do wyjaśnienia, i tam zostały spisane. Tysiące policjantów przy wsparciu wojska patrolowały ulice miast.
W centrum Mediolanu grupa protestujących próbowała sforsować policyjne blokady podczas demonstracji z udziałem ponad około 10 tys. osób, w większości młodych. Niektórzy właściciele sklepów położonych na trasie przemarszu zamknęli je z obawy przed starciami.
Około 200 studentów i uczniów uczestniczyło w wiecu przed mediolańskim Teatro Strehler. Na niesionych przez nich transparentach widniały hasła solidarności z protestującą młodzieżą we Francji. Ogółem w stolicy Lombardii zorganizowano w sobotę kilka antyrządowych protestów.
Do starć z policją doszło w Rzymie w rejonie Koloseum, gdy manifestanci zmienili trasę i podeszli pod Łuk Konstantyna, gdzie przebywa zawsze wielu turystów. Wieczorem w centrum Wiecznego Miasta doszło do starć manifestantów z policją, która użyła hydrantów, by rozproszyć napierający tłum.
W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom.
Przed demonstracjami rzymska policja podczas prewencyjnych kontroli zatrzymała ponad 40 młodych osób z kominiarkami i innymi przedmiotami wskazującymi na zamiar udziału w zajściach.
W Turynie protestowały setki osób. Tam również doszło do incydentów - policjanci zostali obrzuceni butelkami i petardami. Funkcjonariusze użyli pałek i gazu łzawiącego.
W Bolonii demonstranci wznosili hasła przeciwko policjantom i rzucali petardami.
W Neapolu grupa protestujących nagrodziła brawami policjantów, gdy odsunęli kordon bezpieczeństwa o kilka metrów od trasy przemarszu. Demonstracja przebiegła spokojnie.
Wcześniej w sobotę mediolańska policja zatrzymała 30-letniego mężczyznę, założyciela tzw. Ruchu 17 Października, który po gwałtownych starciach w mieście w poprzednim tygodniu nawoływał na portalu społecznościowym do udziału w sobotnich demonstracjach. Postawiono mu zarzut podżegania do przemocy.
Media podały, że zatrzymanym jest 30-letni obywatel Włoch pochodzenia marokańskiego, badacz i były współpracownik jednej z największych krajowych gazet oraz think tanku ISPI.
Premier Giorgia Meloni na X podziękowała siłom porządkowych, które "pracowały, aby zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i prawo do pokojowego demonstrowania mimo prób podejmowanych przez część (...) osób, by sprowokować starcia i niepokoje". "Prawo do demonstrowania musi być zawsze zapewnione, podobnie jak prawo obywateli do bezpiecznego życia w ich miastach" - dodała szefowa rządu.
Przypomniała, że w minionych dniach rząd uchwalił dekret, by "zapewnić państwu skuteczniejsze narzędzia do zapobiegania przemocy i uniemożliwienia, by przestępcy i wichrzyciele mogli podpalić całe miasta". Dekret przewiduje wysokie kary za udział w aktach przemocy podczas manifestacji oraz możliwość prewencyjnego zatrzymania także osób nieletnich. Za szkody powstałe w wyniku aktów wandalizmu, których się dopuszczą, będą płacić ich rodzice. Meloni zaznaczyła, że nie ma miejsca dla tych, którzy "szukają jedynie starć i przemocy".
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
