Pinochet zaskoczył wszystkich. Z okazji swoich 91. urodzin przygotował oświadczenie, w którym bierze na siebie "polityczną odpowiedzialność" za wszystko, co działo się w Chile po zamachu stanu z 1973 roku. Ale nie byłby sobą, gdyby przy tej okazji nie próbował się wybielić w oczach rodaków. Bo zaznaczył, że wszystko to miało jeden słuszny cel: "uczynienie z Chile lepszego miejsca i niedopuszczenie do jego rozpadu".
Były dyktator nie odważył się sam wygłosić tego oświadczenia. Polecił to swojej żonie. Ta z werandy ich domu w Santiago zapewniała, że Pinochet robił wszystko kierowany tylko i wyłącznie "wiernością ojczyźnie".
A lista oskarżeń wobec byłego dyktatora Chile jest długa. Bo to właśnie w czasie jego długiego panowania - w latach 1973-1990 - trzy tysiące osób zaginęło w tajemniczych okolicznościach. A tysiące jego politycznych wrogów cierpiało na torturach.