Najpierw stracili koleżankę, zamordowaną brutalnie przez nieznanych bandytów. Teraz sami dostają anonimy. Dwóm dziennikarzom "Nowoj Gaziety", którzy na własną rękę chcą wyjaśnić, kto stoi za śmiercią Anny Politkowskiej, ktoś grozi śmiercią.
Jeden z anonimów dotyczył właśnie śledztwa w sprawie Politkowskiej. Drugi natomiast - artykułu o sytuacji na Kaukazie, czyli o tym, o czym najczęściej pisała zamordowana na początku października dziennikarka. W obu listach bandyci wprost mówią pracownikom "Nowoj Gaziety": skończcie z tym, bo zginiecie.
Gazeta sama poinformowała o anonimach, które trafiły do rąk jej pracowników. I oczywiście natychmiast powiadomiła milicję. Ale znając życie - i rosyjską rzeczywistość - sprawa będzie umorzona, a przestępców nie uda się odnaleźć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|