Wszystko dlatego, że wciąż nie ma pewności, kiedy dokładnie Litwinienko dostał truciznę. Bo feralnego dnia były agent rosyjskich służb specjalnych spotkał się i ze Scaramellą, z którym zjadł obiad, i z dwoma tajemniczymi Rosjanami. Badający kulisy śmierci Litwinienki Scotland Yard postanowił ukryć Włocha w bezpiecznym miejscu.
I poza tym - na wszelki wypadek - Scaramellą zajmą się lekarze radiolodzy. Sprawdzą, czy Włoch nie został napromieniowany trującym polonem. Litwinienko zmarł otruty tym promieniotwórczym pierwiastkiem. Ślady substancji policja znalazła w kilku miejscach, które już po otruciu odwiedził były rosyjski szpieg. Trzy osoby, które się z nim spotkały, trafiły do lekarza. Z tego samego powodu, co Scaramella.
Swoją drogą Brytyjczycy prowadzą śledztwo. I liczą, że uda im się wyjaśnić, kto zabił Litwinienkę. Sprawa jest najwyższej wagi, "bardzo, bardzo poważna", jak mówi premier Tony Blair. Ma nadzieję, że polityka nie stanie im na drodze. "Nie ma żadnych dyplomatycznych czy politycznych barier, by śledztwo toczyło się tak, jak powinno" -deklaruje szef brytyjskiego rządu.