Rosyjskie służby specjalne już w Czeczenii używały polonu - alarmuje jeden z czeczeńskich liderów, ukrywający się w Wielkiej Brytanii Ahmed Zakajew. Dobry przyjaciel otrutego Aleksandra Litwinienki nie ma też wątpliwości, że zlecenie zabicia byłego szpiega nadeszło z Moskwy.
Zakajew, jeden z największych wrogów Kremla, opowiedział, że gdy widział umierającego Litwinienkę natychmiast przypomnieli mu się ludzie w Czeczenii. "Mieli dokładnie takie same objawy co on" - mówi.
Czeczeniec nie ma wątpliwości, że i otrucie Litwinienki, i zabójstwo Anny Politkowskiej, opozycyjnej dziennikarki zastrzelonej kilka miesięcy temu, to polecenie Kremla. "Byli przyjaciółmi i oboje ostro krytykowali Kreml" - tłumaczy Zakajew.
Rosja wszystkie oskarżenia nazywa kłamstwami. I sugeruje, żeby lepiej Brytyjczycy zakazali Zakajewowi publicznych wystąpień. Od wczoraj wiadomo już na sto procent, że Aleksander Litwinienko został zamordowany. Potwierdził to prowadzący śledztwo brytyjski Scotland Yard.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl