Dziennik Gazeta Prawana logo

Pożary w Australii widać nawet z kosmosu

12 października 2007, 14:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Niewielu jest Australijczyków, którzy przypominają sobie gorszy kataklizm. Na antypodach strażacy dzień i noc walczą z potężnymi pożarami lasów. Ogień nie oszczędza niczego, a w wielu miejscach zagląda w okna domostw. Dymu jest tyle, że widać go nawet z kosmosu.

Jak mówią strażacy, wszystko zaczęło się od uderzenia pioruna. Potem doszły upały i silny wiatr, które sprzyjały rozprzestrzenianiu się ognia. Ten zajmował kolejne drzewa i krzaki.

Zdjęcie potężnym smugom dymu, wijącym się nad południowo-wschodnią Australią, satelity zrobiły już kilka dni temu. Jednak sytuacja cały czas się pogarsza. Strażacy nie radzą sobie z ogniem, który bardzo szybko zajmuje kolejne części lasów i stepów. W jednym z miast na jego drodze trzeba było ewakuować szpital.

Lekarze apelują, żeby wszyscy ci, którzy mieszkają w pobliżu płonących lasów, a mają np. astmę, bez potrzeby nie wychodzili z domu. Gryzący i gęsty dym może być bowiem groźny dla zdrowia.

Władze Australii poprosiły o pomoc strażaków z Nowej Zelandii. A teraz dodatkowo do gaszenia płomieni wysłały żołnierzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj