Niemieccy śledczy twierdzą, że mają już wystarczająco dużo dowodów, żeby podejrzewać Kowtuna. "Wygląda na to, że Rosjanin, u którego lekarze znaleźli ślady polonu, jest nie tylko ofiarą, ale i trucicielem" - powiedział prokurator z Hamburga. Niemieccy śledczy na razie sprawdzają, czy Kowtun ma coś wspólnego z przemytem materiałów radioaktywnych.
Ślady promieniowania niemieccy policjanci znaleźli w jego mieszkaniu i samochodzie, którym wracał z lotniska. Problem w tym, że Kowtun był w Niemczech jeszcze w październiku. Czyli zanim Litwinience podano truciznę. I dlatego śledczy zarzucają mu, że miał przy sobie radioaktywny polon. I potem wwiózł go do Wielkiej Brytanii. Na razie nie chcą jednak przesądzać, że to właśnie on zabił byłego rosyjskiego szpiega.
Litwinienko został otruty 1 listopada. Wypił herbatę zatrutą polonem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi brytyjski Scotland Yard, a pomagają mu także agenci FBI, śledczy z Rosji i z Niemiec.